Wychodzi na to, że niepotrzebnie przed wszystkimi koleżankami, które narzekały na swoje teściowe, chwaliłam matkę mojego męża, która zażądała od nas pieniędzy.

Po ślubie zamieszkaliśmy z matką mojego męża, która od dwóch lat jest na emeryturze. Siedzi więc sama w domu i nie wie, co ze sobą zrobić.

Michał i ja nie mamy jeszcze dzieci, więc pracujemy od rana do wieczora. Teściowa w ciągu dnia i posprząta mieszkanie, i ugotuje jedzenie. My oboje wracamy z pracy późno, więc nie mamy kiedy się tym zająć.

Wkrótce mama zaczęła mieć do nas pretensje, że w ogóle jej nie pomagamy: nie chodzimy na zakupy, nie robimy prania, nie myjemy podłogi, nawet nigdy nie ugotujemy  zupy. A jej jest ciężko i to ją obraża… Zaczęła się już czuć, jak nasza służąca – tak powiedziała.

I w tym momencie teściowa mówi: „Za każdy talerz jedzenia mi zapłacicie, dzieci, bo ja nie mam żadnego obowiązku żywić was z mojej emerytury!”

Mój mąż i ja spojrzeliśmy po sobie i pomyśleliśmy, że niech i tak będzie. Chociaż jednak nie do końca ją rozumieliśmy. Myśleliśmy, że jesteśmy rodziną i żyjemy w normalnych relacjach, bez żadnych pretensji do nikogo. No, ale okazało się inaczej… Wychodzi na to, że niepotrzebnie chwaliłam mamę mojego męża przed wszystkimi moimi koleżankami, które narzekały na swoje teściowe.

Płaciliśmy za jedzenie mniej więcej przez miesiąc, a nawet sprzątaliśmy zgodnie z grafikiem, który teściowa wywiesiła na korytarzu. Trudno nam się tak żyło, ale co było robić. Nie chcieliśmy się wyprowadzać, bo odkładaliśmy pieniądze na własne mieszkanie.

A potem wydarzyło się nieszczęście. Moja teściowa złamała nogę i musiała cały czas leżeć, lekarz nie pozwalał jej w ogóle wstawać. I wiecie co, milczałam przez kilka dni, ale potem już nie mogłam się powstrzymać i zapytałam teściową: „Mamo, a co z twoim harmonogramem? Teraz jest twoja kolej na sprzątanie, a poza tym już czwarty dzień jesz moją zupę…”

Teściowa spojrzała na mnie i się rozpłakała. Przeprosiła mnie i zaproponowała, że ​​będziemy żyć tak, jak wcześniej. Skinęłam głową na zgodę, a potem obie głośno się roześmiałyśmy. Rzeczywiście, kiedy teściowa doszła do siebie, znowu zaczęliśmy żyć jak dawniej, w tamtych pokojowych czasach. I wszystko się dobrze ułożyło.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *