Uratowałam dziewczynę z sąsiedztwa przed chuliganem

Wiecie co, lubię dzieci, tylko że nie wszystkie. Już się zorientowałam, że najbardziej lubię grzeczne dzieci.

Bo niektóre czasami przypominają mi małe diabły. Nie rozumiem, dlaczego rodzice ignorują takie zachowanie. Weźmy na przykład dzisiejszą historię.

Idę sobie do domu, wracałam z miasta, bo miałam tam coś do załatwienia. Widzę dzieci, bawiące się na podwórku, ale to nie wszystko. Niedaleko moich drzwi doszło do jakiejś bójki.

Podchodzę bliżej. Moja sąsiadka Ania płacze i prosi o oddanie plecaka. A chłopcy przerzucają go między sobą. Pewnie wracała ze szkoły i ją zdybali pod blokiem.

Byłam oburzona i natychmiast pospieszyłam z pomocą. Chłopcy byli w tym samym wieku co Ania, więc mieli nie więcej niż 12 lat.

Jeden z nich do mnie też się zaczął burzyć i pyskować, kiedy powiedziałam, żeby natychmiast przestali się tak zachowywać.

Na ławce obok siedziała jakaś kobieta. Kiedy zobaczyła, że ​​rozmawiam z tym chłopakiem, powiedziała: „Synu, chodź tutaj”. Byłam zszokowana.

Czy ona nie widziała, co się dzieje? Naprawdę chyba mogła powstrzymać swojego syna. Tym bardziej, że obrażał dziewczynkę. Nie rozumiem, jak to jest możliwe.

Powiedziałam kobiecie, co o tym myślę, chociaż wątpię, żeby zrozumiała. Jeżeli nie wychowywała do tej pory swojego dziecka, to nic się nie zmieni. Odprowadziłam Anię do domu. Szkoda, że ​​dobre dzieci cierpią z powodu czyjegoś złego wychowania i niekompetentnych rodziców.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *