Anna zawsze uważała, że rozwód to sprawa młodych ludzi, którzy są zbyt młodzi i nie umieją się sobie nawzajem wybaczać, nie umieją się dogadać. Myślała, że rozwód może tylko ranić duszę obojga.
– Gdyby mi ktoś powiedział, że złożę wniosek o rozwód po czterdziestu latach wspólnego życia z mężem, nigdy bym w to nie uwierzyła. Ale zrobiłam to! Co więcej, stałam się szczęśliwsza i żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej – opowiada Anna.
Z mężem mają dwie dorosłe córki i kilkoro wnuków. Dzieci już dawno żyją osobno, a Anna została sama z mężem.
Żyli jak wszyscy w ich wieku. Mąż pracował na ciężkiej pracy i uważał, że Anna powinna mu we wszystkim dogadzać. To, że ona też pracowała, nie miało dla niego znaczenia. “Pracuję ciężko, a ty po prostu jesteś wychowawczynią w przedszkolu, nie możesz się męczyć w pracy” – mówił jej mąż.
Dlatego wszystko w domu musiała robić ona, gotować, prać i tak dalej.
– I niech, już przyzwyczaiłam się przez tyle lat, że wszystkie domowe obowiązki spadają na moje barki. Ale z każdym razem mąż stawał się coraz bardziej nieznośny. Wszystko robiłam nie tak jak on chciał. Zamiast słów podziękowania za wszystko co robię dla niego, słyszałam tylko zarzuty. A zimą powtarzał to samo, że nie może się doczekać, aż na całe lato pojadę na działkę. Ogólnie, zaczął mnie denerwować każdego dnia.
W tym czasie Anna straciła ojca, ale zostawił jej w spadku mieszkanie. Poradziła się z mężem i zdecydowali, że będą je wynajmować.
Pewnego razu Anna, aby posprzątać w mieszkaniu, wynieść niepotrzebne rzeczy i przygotować je do wynajęcia. I tak się zapracowała przez cały dzień, że zdecydowała tam przenocować. Cały następny dzień też sprzątała i skończyła dopiero wieczorem. Zdecydowała się znowu zostać, a rano nagle uświadomiła sobie, że chce tak żyć dalej. Żyć sama i nie być od nikogo zależna. Wtedy zdecydowała, że potrzebuje rozwodu.
– Składam wniosek o rozwód – powiadomiła go po powrocie do domu.
Mąż początkowo nie uwierzył, a gdy w końcu zrozumiał, że nie żartuje, zaczął rozmowę na podwyższonych tonach.
– Nic nie dostaniesz, nic! Zrozumiałaś?! Odejdziesz z pustymi rękami!
– Nic mi nie trzeba, pójdę mieszkać do mieszkania po ojcu, tam mam wszystko.
Po tym mąż prosił o wybaczenie i błagał, by została.
– Jak możesz mnie zostawić po tylu latach?
– Przepraszam, ale to moja decyzja i już jej nie zmienisz – Anna stała twardo przy swoim.
