Opowieść o Andrzeju, który daje porzuconym zwierzętom szansę na nowe, lepsze życie.

Andrzej ma 23 lata i można go już nazwać kotolubem. Jest wiele żartów o kobietach, które nie znalazły bratniej duszy, a następnie nazywane są starymi pannami z wieloma kotami. Tak można nazwać Andrzeja — jest samotny, a kotów ma już 5. Oprócz kotów ma także dwa psy.

Skąd taka miłość do zwierząt? Andrzej od czasów dzieciństwa przynosił małe zwierzęta do domu, ale jego rodzicom się to nie podobało. Głównym powodem była straszna alergia jego matki na sierść. Dlatego w dzieciństwie Andrzej obiecał sobie, że kiedy dorośnie i będzie już miał swoje mieszkanie, na pewno będzie miał wiele zwierząt.

Psy Andrzeja nie są rasowe-proste kundelki. Mężczyzna uratował je przed brutalnymi ludźmi. Na przykład znalazł pieska Marcina w pobliżu śmietnika, ktoś go wyrzucił jako szczeniaka, a Andrzej go zabrał.

Przede wszystkim Andrzej zapamiętał dzień, w którym znalazł psa Alice. Kiedy wracał późno z pracy, usłyszał czyjś pisk. Początkowo myślał, że to dziecko, ale kiedy się wsłuchał, zrozumiał, że był to pisk psa. Mężczyzna włączył latarkę i zaczął badać teren, za ławką zobaczył ją-Alice.

Pies wyglądał okropnie — był chudy oraz brudny. Andrzej zobaczył krew na łapie psa i zdał sobie sprawę, że ktoś zranił jej łapę. Natychmiast zabrał ją do weterynarza. Sunia nawet przestała piszczeć, z pewnością zdała sobie sprawę, że Andrzej jej pomaga.

U weterynarza Andrzej zdecydował, że zatrzyma Alice dla siebie. Nazwał ją po pani weterynarz, która badała psa. Teraz Alice czuje się dobrze, wyzdrowiała, bez problemu je i śpi. Ten pies już nigdy nie poczuje bólu i strachu.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *