Kupiliśmy mieszkanie dla syna i zarejestrowaliśmy je na nasze nazwisko, ale teściowa nas wyprzedziła

W dzisiejszym świecie, jeśli rodzice planują kupić swoim dzieciom mieszkanie, dokumenty potwierdzające prawo własności są rejestrowane na ich własne nazwiska.

Dotyczy to zwłaszcza synów. Tu nie ma miejsca na ludzką chciwość i sumienie. Nikt nie wie, jak potoczy się życie rodziny dziecka, dlatego rodzice zabezpieczają się, obawiając się, że ich syn wróci do domu, a żona pozostanie w mieszkaniu, wprowadzając tam później innego mężczyznę.

Oczywiście, nie jest to właściwe, aby wcześniej zakładać, że życie rodzinne dziecka jest skazane na porażkę, ale mój mąż i ja zdecydowaliśmy się nie ryzykować.

Aby zapewnić synowi mieszkanie przed ślubem, kupiliśmy mieszkanie i zrobiliśmy tam dobrą renowację, choć musieliśmy wziąć kredyt.

Niedługo potem syn się ożenił.

Synowa przypadła nam do serca, i pobłogosławiliśmy dzieci, życząc im wzajemnej miłości i wnucząt. Dach nad głową, można powiedzieć, już jest. A pół roku po tej ważnej uroczystości synowa przyznała mi się, że jej matka ją wyzywa, bo oni z mężem żyją nienormalnie.

Najpierw nie mogłam zrozumieć, o co chodzi. Przecież dzieci są dobrze ustawione, mają swoje mieszkanie, niedawno pojawił się piękny samochód. Nie można narzekać, gdy większość młodych rodzin wynajmuje mieszkania i jednocześnie spłaca kredyt hipoteczny.

I synowa wytłumaczyła mi, że to mieszkanie jest zarejestrowane na nas, a nie na syna, i że ona nie ma do niego żadnych praw. Nie może czuć się gospodynią w cudzym mieszkaniu.

Zaczęłam wyjaśniać synowej, że to ich mieszkanie i po naszej śmierci przekaże je synowi.

Po tym rozmowa z synową nie wracała, i byłam przekonana, że wszystko zrozumiała.

Niedługo potem syn powiedział nam dwie wiadomości. Pierwsza – w ich rodzinie oczekuje się powiększenia, a druga – synowa znalazła dla syna pracę w centrum okręgu, przeszedł rozmowę kwalifikacyjną i zamierzają się przeprowadzić.

Zaczęłam pytać syna o mieszkanie w nowym miejscu. Opowiedział, że rodzice jego żony wzięli kredyt hipoteczny i wniesli pierwszą wpłatę.

A syn i synowa planują sprzedać swoje mieszkanie, aby rozliczyć się ze swoimi teściami, a potem spłacać pozostałą kwotę.

Syn przekonał mnie, że po zwróceniu pieniędzy za pierwszą wpłatę, rodzice synowej przepiszą na nich kredyt hipoteczny i prawo własności.

Moje serce poczuło się źle, ale nie chciałam wprowadzać zamieszania w ich rodzinę, bo wkrótce urodzi się dziecko.

Podsumowując, z pieniędzy ze sprzedaży naszego mieszkania dzieci rozliczyły się z rodzicami synowej, a ci z kolei spłacili kredyt, uzupełniając brakującą kwotę.

Ale zmiana tytułu własności nigdy nie nastąpiła. Teściowie powiedzieli dzieciom, że mogą mieszkać, nikt ich nigdy nie wygna, a przed śmiercią wszystko przejdzie na ich córkę.

Innymi słowy, powtórzyli moje słowa, które kiedyś powiedziałam synowej. Ale ja mówiłam o swoim mieszkaniu, które kupiliśmy własnymi pieniędzmi, a nowe mieszkanie zostało kupione dzięki naszym wspólnym wysiłkom.

Dzieci na razie mieszkają razem, ale przestałam słyszeć radosny głos syna przez telefon, a synowa zaczęła się z nami zachowywać arogancko. Czuję, że nasz syn wkrótce wróci do domu.

Mój mąż i ja bardzo żałujemy, że zgodziliśmy się na tę aferę. Teraz rozumiemy, że nasza odmowa nie zniszczyłaby rodziny, ale zostalibyśmy przez wszystkich uznani za złych. No cóż, przynajmniej mieszkanie pozostałoby u nas.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *