Zaraz po ślubie musiałam przeprowadzić się do mojego męża. Od razu zdecydowaliśmy, że będziemy oszczędzać na zakup własnego mieszkania. Ale ponieważ od razu nie mieliśmy potrzebnej kwoty pieniędzy, musieliśmy zamieszkać w mieszkaniu rodziców męża.
Teściowa jest dość surową i kategoryczną kobietą, uważa, że wszyscy powinni słuchać jej zdania i postępować tak, jak tylko ona uważa za stosowne. No i nasze relacje z nią zostały zbudowane na takiej zasadzie.
Uważam, że powinnam postępować tak, jak sama chcę, a nie jak mi dyktują inni ludzie, bronię swojego zdania i swoich myśli. Mojej teściowej oczywiście to się nie podoba. A mój mąż obecnie bardziej słucha mojego zdania niż zdania teściowej. I to oczywiście bardzo dotknęło jego matkę, mówiąc, że oto ile lat żył według zasad matki, a tu pojawiła się jakaś kobieta, której teraz słucha. Od tego czasu teściowa próbuje mi udowodnić, że to ona jest główną gospodynią w tym domu. I oto jak ona to robi.
My z mężem po pracy nie od razu szliśmy do domu, czasem wstępowaliśmy do baru czy restauracji, albo nawet do kina, i dopiero potem wracaliśmy do domu. A tam na nas czekała teściowa.
I gdzie wy byliście tyle czasu? Czekałam na was, nawet obiad przygotowałam. Ale już wystygł. Musiałam sama jeść, w samotności.
No a po co nas czekałaś? Jeśli chciałaś zjeść, to siadaj sobie i jedz. I następnym razem nas nie czekaj, jedz sama.
A dlaczego ty mi mówisz co mam robić. Dlaczego to ty będziesz decydować, co mam robić i kiedy mam siadać jeść.
Pewnego dnia zapytałam teściową:
My z mężem sami kupujemy sobie produkty. I mogę sama przygotować obiad dla siebie i mojego męża. I nie musisz gotować dla nas wszystkich jedzenia.
Dlaczego miałabym wam wydzielać osobne miejsce w lodówce? Może jeszcze będziemy dzielić jedzenie? Będziemy każdy gram przeliczać, a nagle coś wam zabiorę! No, będziesz mieszkać w swoim mieszkaniu, wtedy będziesz tam ustalać swoje zasady. A póki mieszkasz w moim mieszkaniu, to szanuj moje zasady! W mojej lodówce wszystko jest wspólne.
A potem było tak, że matka męża zobaczyła, jak jemy w naszym pokoju i zaczęła nam mówić:
A wy zapomnieliście, że je się w kuchni? W moim mieszkaniu je się tylko tam. Żebym więcej tego u siebie nie widziała!
Dobrze!
Potem miałam wolne w pracy i postanowiłam posprzątać
w domu. Wyczyściłam wszystko do czysta. Ale teściowa wróciła do domu i od razu spadła na mnie fala zarzutów:
No i po co sprzątałaś dom? Chciałaś mi pokazać, że jestem złą gospodynią i nie potrafię posprzątać w domu?
A po tej sytuacji zaczęła kontrolować każdy mój ruch. Gdy myłam po sobie i mężu naczynia, matka męża potem je ponownie myła. To samo dotyczyło sprzątania – po mnie wszystko ponownie wycierała. Gdy stawiałam buty w szafce, ona kładła je na dywanie; gdy wieszałam ubrania w szafie, ona wieszała je na wieszaku w korytarzu.
I tak robiła dosłownie ze wszystkim. Takie życie mnie zmęczyło i zmusiłam męża, byśmy przeprowadzili się do domu moich rodziców. Lepiej mi było mieszkać w mniejszym mieszkaniu, ale za to z nerwami w całości. Ale mieszkać z jego matką już więcej nie zamierzałam. Ale nawet w tym teściowa znalazła wielkie minusy.
Wkrótce kupiliśmy własne mieszkanie. I wtedy zaczęliśmy w nim mieszkać.
Mój mąż zmienił pracę, ja pracowałam zdalnie. I przez rok udało nam się już wszystko urządzić w mieszkaniu i świętować parapetówkę. Musieliśmy zaprosić teściową.
Nawet w moim domu próbowała ustalać swoje zasady.
Naczynia trzeba od razu myć! I wyłącz już kurczaka, bo będzie suchy i niesmaczny.
Na co jej odpowiedziałam:
Więc tak. To moje mieszkanie i w nim ja jestem gospodynią. A to oznacza, że to ja ustalam tu zasady. A nie ty. A ty swoje zasady dyktuj w swoim mieszkaniu!
Od tego dnia teściowa więcej nie komenderowała, a do nas przychodzi rzadko. I nawet jeśli przyjdzie, to tylko milczy, nic więcej mi nie mówi.
W takim przypadku ważne jest, aby od razu wszystko wyrazić teściowej, bo inaczej będzie nadal próbowała tobą kierować.
