Jak ona mi mówi, że u mnie w domu jest bałagan, ale ja rozumiem, że choćby i bałagan, to sama sobie z tym poradzę. Nie podoba mi się, kiedy teściowa przychodzi do mnie do domu i zaczyna wprowadzać swoje porządki, – narzeka na teściową jej synowa, Albina.
To dlaczego jej o tym samodzielnie nie powiesz? Albo poproś męża, żeby on z nią porozmawiał.
Ja jakoś nie chcę od razu się z nią kłócić, dopiero co wesele z mężem odbyliśmy, ona do mnie jakby dobrze się odnosi, mówi do mnie czule, i nie chcę psuć z nią relacji. A mąż mi mówi, że jego matka stara się dla nas, niby chce jak najlepiej. Dlatego on nic jej nie mówi. Mówi mi, że nie chce zranić swojej matki.
No i w tym jest swoja prawda.
Rozumiem, że on w jakimś sensie ma rację w tej sytuacji. Ale mi to jakoś nie ułatwia życia. Co weekend zajmuję się sprzątaniem cały dzień. Oto kilka dni temu było to samo. Wyczyściłam mieszkanie do czysta, wszystko wyprałam, każdy kącik wytrzełam. I co myślisz, przychodzimy my następnego dnia do domu z pracy – teściowa przygotowała jedzenie, ponownie umyła dom, w tym podłogi, moje rzeczy wyprała.
A mąż mi jeszcze mówi, że powinnam dziękować teściowej, że mi życie ułatwia. Typu mi zostaje tylko jedzenie podgrzać i pranie zebrać.
Ale Albina wcale nie podoba się takie zachowanie teściowej. Jej teściowa jakby w ogóle nie szanuje osobistych granic swojej synowej i syna. Albina uważa, że to nieprawidłowe, kiedy jej teściowa grzebie po ich szafach i widzi wszystko, co tam mają. Ona to oczywiście młodym nic nie mówi, ale sam fakt, że wszystko widzi i wszystko może znaleźć nie daje Albinie spokoju.
Albina jest zamężna już jak siedem miesięcy. Dzieci póki co u młodej pary nie ma, i nie planują w najbliższym czasie. No a mieszkanie, w którym młoda para mieszka, należy do teściowej. A sama teściowa mieszka ze swoim nowym mężczyzną, ona za parę miesięcy przed ślubem swojego syna zalegalizowała związki ze swoim długoletnim przyjacielem.
Od samego początku matka Andrzeja mieszkała w swoim mieszkaniu, a jej syn wynajmował mieszkanie. No a kiedy teściowa dowiedziała się, że syn bierze ślub, to postanowiła przeprowadzić się do swojego mężczyzny, a synowi oddać swoje mieszkanie.
Jeśli będziecie samodzielnie oszczędzać na mieszkanie, to to będzie bardzo długo, a ja chcę wnuków. Dlatego mieszkajcie w moim mieszkaniu, i zbierajcie sobie pieniądze na swoje mieszkanie, – oświadczyła teściowa synowi.
Tak się stało, że u nowego mężczyzny teściowej nie ma spadkobierców, miał syna, ale zginął jeszcze w dzieciństwie. Dlatego teściowej zostanie spadek, no albo jemu od teściowej. Ja, szczerze mówiąc, nie interesowałam się ich sprawami,
to ich prywatne. No i z Andrzejem zdecydowaliśmy, że tak czy inaczej będziemy kupować swoje mieszkanie, dlatego teraz zbieramy. Przy tym podoba nam się, że nie wydajemy pieniędzy na wynajem mieszkania. Ale to zachowanie teściowej…
Ona co, nigdzie nie pracuje?
Tak, poszła na emeryturę zaraz po tym, jak my z Andrzejem wzięliśmy ślub. A potem już więcej pracy nie szukała. A znalazła sobie zajęcie – teraz wprowadza porządki w naszym z mężem domu. Skoro nie ma pracy, to zajmuje się naszym domem, a przy tym czasami nawet seriale ogląda. Wyrabia się na wszystkich frontach.
A jak jej mężczyzna na to reaguje? – pyta przyjaciółka Albinę.
Tak on pracuje, a póki on w pracy matka męża zdąża zrobić wszystko i u niego w domu, i u nas. Ale mnie to bardzo mocno denerwuje! Jedyną rzeczą, która mnie cieszy, to to, że się z nią nie przecinamy. Ona tylko zostawia nam notatki, jako raport, co zdążyła zrobić. Coś w rodzaju: “Zupę ugotowałam, bieliznę wyprałam, rzeczy poukładałam na półkach. Do sklepu po produkty poszłam!”. I tak robi pięć dni w tygodniu.
Albina jest bardzo dobrą gospodynią. Potrafi gotować, sprzątać, prać, prasować. I robi to wszystko z przyjemnością. I co weekend spędza na sprzątaniu mieszkania, a potem w poniedziałek do nich przychodzi teściowa i wprowadza swoje porządki
Wchodzę do domu, wszystko poukładane na swoich miejscach, jakby na linijkę. Pranie wisi, na kuchni jedzenie przygotowane. Nawet pościel na łóżku zmienia! Robi mi się tak nieprzyjemnie! – deklaruje Albina.
Mąż mi mówi, że jego matka mocno przyzwyczaiła się do tego mieszkania. A nam pomaga, bo chce zrobić wszystko jak najlepiej. “Jej chyba sprawia radość nam pomagać” – oświadczył mi.
Mąż mówi Albinie:
Tak masz ileś tam wolnego czasu! Powinnaś się cieszyć. Tak byś przychodziła z pracy i za kuchnię się brała. A tak wszystko już gotowe.
Ja sama wszystko mogę zrobić. I bez pomocy twojej matki. Nie podoba mi się, kiedy twoja matka grzebie w naszej szafie.
No szafa nie do końca jest twoja, – poprawia Albinę przyjaciółka.
No dobrze, ale ona sama nam zaproponowała swoje mieszkanie. Dlatego mogę powiedzieć, że szafa to moja. Moje rzeczy w niej leżą.
Teściowa nam wiecznie powtarza to samo:
Chcę już wnuków! Wtedy bym do was przychodziła i nimi się opiekowała. A wy byście sobie spokojnie pracowali!
A Albina od takich fraz swojej teściowej czuje się tylko gorzej.
Jak sobie wyobrażam, że to ona teraz do nas stale przychodzi do domu, a wtedy w ogóle do nas przeprowadzi się, jak dziecko się pojawi. A ja przecież wtedy będę na macierzyńskim, to będę musiała z teściową cały czas być.
Jeśli chcecie mieszkanie kupować, to chociaż nie daleko, ja przecież będę do was jeździć, – oświadczyła teściowa Albinie.
Póki co za mieszkanie młodzi nie bardzo się martwią, teraz bardziej skupiają się na swoich relacjach
, czy uda im się razem żyć. Przy tym Albina chce poczuć, jak to jest być gospodynią, tylko właśnie teściowa jej na to nie pozwala.
Mam takie wrażenie, jakbym była małym dzieckiem, a teściowa – moją mamą, która po mnie wprowadza porządki. Przy czym byliśmy na gościnach u teściowej, to tam ona nie wyciera wszystkiego do błysku. No tak, porządek jest. Ale do ideału w mieszkaniu jej męża daleko. I ja nie rozumiem, skoro ma męża, mieszkanie, to po co wtrąca się w nasze z mężem życie? Ostatnio oświadczyłam mężowi, że albo on mówi ze swoją matką, albo wyrażę jej to ja.
Matka mi mówi, że nie warto nic mówić teściowej, bo przecież mieszkanie to jej, więc może w nim robić, co chce. A z mężem tylko relacje zepsuję. Radzi mi wytrzymać, dopóki własnego mieszkania z mężem nie nabyjemy.
