Mój mąż niezbyt pozytywnie odnosił się do rodzin z wieloma dziećmi. I kiedy zaszłam w ciążę z trzecim dzieckiem, rozstaliśmy się

Nigdy bym nawet nie przypuszczała, że po tym, jak powiedziałam mojemu mężowi, rozstaniemy się. Byliśmy małżeństwem przez dziesięć lat. Mieliśmy już dwoje dzieci – starszego syna, który ma dziesięć lat, i młodszą córkę, która ma trzy lata. Wtedy potrzebowaliśmy większego mieszkania, ponieważ czwórka osób ciężko mieszkała w dwupokojowym mieszkaniu. Myśleliśmy, że wrócę do pracy, zacznę zarabiać pieniądze i zaczniemy oszczędzać na większe mieszkanie.

Ale życie zdecydowało inaczej. Wtedy dowiedziałam się, że spodziewam się kolejnego dziecka. Nie byłam zmartwiona, choć to był przypadek. Myślałam, że nic się nie stanie, będzie jeszcze jedno dziecko – to przecież cudownie. Ale mój mąż był zdecydowanie przeciwny nowemu dziecku w naszym domu.

“Przecież mamy już dwoje dzieci – syna i córkę. Czy to ci mało?” – powiedział mi mąż.

“Chcę trzeciego dziecka. W końcu jestem już w ciąży. Nie obchodzi mnie, czy to będzie dziewczynka czy chłopiec. Czy chcesz mi powiedzieć, żebym zrobiła aborcję?”

“Czy ja już nic nie mogę powiedzieć?” – odpowiedział mąż, – “Od razu mówiłem, że nie chcę być ojcem trójki dzieci. Więc nie. W ogóle o takich rzeczach powinno się wcześniej umawiać, uwzględniając opinie obu rodziców. I wielokrotnie o tym rozmawialiśmy! A ty ani razu mi nie powiedziałaś, że chcesz kolejne dziecko. A mnie wszystko w naszej rodzinie odpowiada. A trójka dzieci – to nie to, czego chcę.”

Mój mąż zawsze miał złe zdanie o rodzinach wielodzietnych. Uważał, że wielu dzieci mają nieodpowiedzialni ludzie. Jednocześnie zawsze współczuł dzieciom z takich rodzin, ale mówił, że z takich dzieci nic dobrego nie wyrośnie. Mówi, że wyrosną na takich samych ludzi jak jego rodzice. Tak będą całe życie harować i dzieci robić.

“Nie rozumiem. Czy ty tego nie rozumiesz? Będziemy mieli trzecie dziecko, to nie miot! Tak, będziemy rodziną wielodzietną, ale nie powinno się tak mówić o dzieciach. Urodzę dziecko, trochę posiedzę w domu, a potem znajdę pracę. I wszystko będzie w porządku. Nie zubożejemy, jeśli w naszej rodzinie pojawi się jeszcze jedno dziecko.”

“Znajdziesz pracę? Śmieszne,” – odpowiedział mój mąż.

“A co śmiesznego powiedziałam?” – zapytałam męża.

“A pomyśl. Jesteśmy małżeństwem dziesięć lat, przez te lata pracowałaś tylko pierwszy rok.

“A to, że zajmowałam się dziećmi przez cały ten czas? Poświęciłam im cały swój czas, karmiłam, poiłam, leczyłam. Kto się tym zajmował? Ty? W ogóle, ani razu mi nie powiedziałeś, że jesteś niezadowolony, że siedzę w domu z dziećmi.”

“Bo nie widziałem w tym nic złego.”

Po tym mąż wstał i poszedł milczeć do ok

na.

Zaczęłam się jeszcze bardziej złościć, że milczy. Powiedziałam mu, no więc mów, co tam zauważyłeś!

“Czy ty naprawdę nie rozumiesz? Kiedy się pobraliśmy, pracowałaś w sklepie. Potem zaszłaś w ciążę i musiałaś rzucić pracę, bo ciężko ci było cały dzień stać. Ale ja cię zrozumiałem. W końcu czekaliśmy na dziecko! Tak nic nie robiłaś. Gdy syn podrósł, wszyscy zaczęli pytać, co zamierzasz robić w sprawie pracy. Mówiłaś, że trudno znaleźć pracę, bo wszystko nieodpowiednie dla matki z dzieckiem.

A potem udało ci się znaleźć pracę w sklepie, ale po roku przenieśli się w inne miejsce, i nie chciałaś jeździć na drugi koniec miasta. I znowu zaczęłaś szukać ofert pracy, ale nic nie znalazłaś. No a wkrótce zaszłaś w ciążę z drugim dzieckiem. I oto nasza córka ma już tyle lat, a ty nadal nie możesz znaleźć pracy. I znów zaszłaś w ciążę. I myślisz, że nic nie zrozumiałem?”

Potem przez pięć minut nikt nic nie mówił, tylko milczałam, patrząc na męża. I nie mogłam zrozumieć, dlaczego ma takie zdanie o mnie?

“Czyli dobrze zrozumiałam, uważasz, że specjalnie zaszłam w ciążę, żeby nie szukać pracy? Gdybyś był z dziećmi tyle lat, zrozumiałbyś, że to znacznie trudniejsze niż zwykła praca. Ty pracujesz w biurze, i tylko siedzisz całe dni na krześle.”

“Więc tak teraz śpiewasz. Słuchaj mnie uważnie. Ja ‘przecierałem spodnie’, a ty w tym czasie siedziałaś w domu, za moje pieniądze. I nie potrzebuję, żebyś znowu brała urlop macierzyński i rodziła dziecko. To ty tego chcesz!”

“Czyli ten dzieciak ci nie potrzebny? Dobrze zrozumiałam?” – zdecydowałam się zapytać jeszcze raz męża.

“Tak, dobrze. Nie potrzebuję trzeciego dziecka!”

“Jak możesz tak mówić?”

“Gdybym wiedział, że nie chcesz pracować, nigdy bym się z tobą nie ożenił.”

“To ty teraz naprawdę?”

“Nie rób głupstw, zrób aborcję. Wtedy przeproszę za swoje złe zdanie o tobie!”

“Nigdy tego nie zrobię! To dziecko będzie żyło. I jest mi potrzebne.”

Potem przez następny tydzień z mężem nie rozmawialiśmy, nie odpowiadał na moje telefony. A w weekend przyszli do mnie rodzice. Okazało się, że to mój mąż poprosił ich, żeby mnie “oświecili”. Moi rodzice nie wiedzieli, co robić i co mówić.

“Zrozumcie, to wasza sprawa z żoną. Nie mamy prawa się wtrącać,” – zaczęła moja mama.

“Chcecie, żebym zgodził się na trzecie dziecko? Nie, tego nie będzie. Nie chcę trzeciego dziecko! I nie potrzebuję takiej żony, która tylko chce rodzić dzieci, a nie pracować. Jestem pewien, że jeśli Ania urodzi dziecko, zacznie się bieda. A ja nie chcę żyć w biedzie.”

Wtedy wszyscy patrzyli na mojego męża ze zdumieniem.

“Co tak na mnie patrzysz? Teraz zgodzę się na trzecie dziecko,

a ty potem jeszcze czwarte będziesz chciała. Nie będziemy w stanie zarobić na większe mieszkanie, nie będziemy mogli nigdzie pojechać na wakacje. Ale tobie to wszystko jedno.”

Wtedy zaczęłam krzyczeć na męża, jego słowa bardzo mnie zraniły. Moi rodzice próbowali mnie uspokoić, ale im się nie udało. Moja mama zaczęła tłumaczyć mojemu mężowi, że się myli. Wtedy włączył się również ojciec. A potem zdecydowałam, że porozmawiam też z rodzicami męża. Miałam nadzieję, że jakoś uda im się przekonać mojego męża. Ale jak się okazało, rodzice męża popierają jego stanowisko. Prośili nas, żebyśmy się uspokoili i podjęli decyzję, ale ja wiedziałam, co mieli na myśli.

“O czym z nią rozmawiać? Ona tylko chce rodzić dzieci i siedzieć w domu,” – powiedział mojemu mężowi jego rodzice.

Po tym bardzo się zdenerwowałam. A potem on spakował swoje rzeczy i wyjechał z rodzicami.

“Pomyśl jeszcze raz. Nie będę cię przekonywać. Ale jeśli zdecydujesz się urodzić dziecko, też nie będę z tobą. Wtedy się rozstaniemy.”

Oczywiście wybrałam dziecko. Wtedy mąż oświadczył mi, że będzie płacił alimenty na dzieci.

“Dzieci nie zostawię. Mogę zabrać syna do siebie. A córka powinna rosnąć z tobą.”

Tak właśnie się rozstaliśmy. Moi rodzice do tej pory mają nadzieję, że mój mąż wróci. Ale ja jakoś myślę, że się to nie stanie.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *