Na randkę moja znajoma z internetu, bez uprzedzenia, przyprowadziła swojego syna

W wieku trzydziestu pięciu lat stałem się już wystarczająco zamożnym człowiekiem. Zaraz po studiach wdałem się w pracę i zacząłem budować karierę. Choć nie zrealizowałem swojego planu założenia własnego biznesu, jak pierwotnie planowałem, to w naszej firmie teraz nie jestem ostatnią osobą, a moje profesjonalizm pozwala mi zarabiać wystarczająco, żeby nie martwić się o kolejną wypłatę.

Jedyną rzeczą, której ostatnio mi brakowało, było prawdziwe domowe ciepło i bliskość z ukochaną osobą. Po pracy chciałem się zrelaksować w rodzinnej atmosferze, moje piękne mieszkanie wydawało się puste i niekomfortowe, mimo że było wyposażone we wszystko, co potrzebne do tego właśnie komfortu. Nie miałem doświadczenia w poznawaniu ludzi na ulicy, dlatego postanowiłem pójść nowoczesną drogą i otworzyć jedno ze stron randkowych. Tak, było to niezwykłe dostosowywanie ustawień i zakładanie “parametrów” w profilu, jakbym konfigurował nie spotkanie z prawdziwą osobą, a ustawianie jakiegoś robota. Niemniej jednak poradziłem sobie z tym problemem i po godzinie już wymieniałem wiadomości z Agatą. Z jej stylu pisania wynikało, że Agata była bardzo wykształconą kobietą. Na początku omawialiśmy ogólne tematy, jakbyśmy sprawdzali, jak bardzo rozmówca pasuje do dalszej rozmowy, a potem, jak to się mówi, przeszliśmy do tego, dla czego wyszliśmy na światło dzienne, umówiliśmy się na spotkanie.

Pierwsze z nich odbyło się w kawiarni. Podarowałem Agacie skromny bukiet kwiatów, usiedliśmy przy filiżance kawy, dość szybko przełamaliśmy pewną nieśmiałość w rozmowie, a potem jeszcze dwie godziny spacerowaliśmy po parku, opowiadając sobie o sobie. Moja towarzyszka była elegancko ubrana, ale bez nadmiernego przepychu, co bardzo mi się w niej spodobało. Domyślnie nie poruszaliśmy tematu poprzednich związków z przeciwną płcią, chociaż wtedy wydawało mi się, że Agata miała doświadczenie życia rodzinnego, to było wyczuwalne w jej spojrzeniu. Wieczór minął dobrze, umówiliśmy się na kolejne spotkanie, odprowadziłem kobietę do przystanku i się pożegnaliśmy.

Następnym razem zaprosiłem Agatę do restauracji. Najpierw odmówiła, rozumiejąc, że ten wydatek poniesę ja, i będzie to wystarczająco duża suma. Zaproponowała coś mniej kosztownego, a jako alternatywę – park rozrywki lub ogród zoologiczny. Byłem zaskoczony takimi jej propozycjami na randkę, i znaleźliśmy kompromis – jej propozycję wykorzystamy następnym razem.

Nasza rozmowa w restauracji była już bardziej swobodna niż w kawiarni. W tańcu Agata pokazała się jako wspaniała partnerka, pochwaliłem jej umiejętności taneczne, i odkryliśmy, że mieliśmy wspólne zainteresowanie w szkole – taniec towarzyski, tylko trenowaliśmy w różnych studiach.

Pożegnając się, Agata przypomniała mi o moim obietnicy spotkania się następnym razem w parku rozrywki i nalegała, że bilety kupi ona. Przy okazji Agata chciała coś jeszcze dodać, ale w ostatniej chwili się powstrzymała.

O czym wtedy nie powiedziała, zrozumiałem, kiedy po trzech dniach przyjechałem do parku rozrywki. Na schodach stała Agata. Nie była sama, trzymała za rękę swojego syna.

Matka wyraźnie nerwowo oczekiwała na moją reakcję na dziecko, ale negatywna reakcja na tego uroczego chłopca byłaby po prostu niemożliwa. Usiadłem, wyciągnąłem rękę i poznałem Bartka, patrzył na mnie poważnie swoimi brązowymi oczami i równie poważnie zapytał:

– A ty lubisz zabawki?

Uśmiechnąłem się:

– Oczywiście, lubię, podoba mi się, że nawet potrafią jeździć na rowerze. A ty masz rower?

Bartek westchnął:

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *