Mam dwójkę dorosłych dzieci, ale czuję się bardzo samotna. W tym roku nawet w moje urodziny nie przyjechali, choć czekałam. Syn wpadł wieczorem następnego dnia, a córka z zięciem przyjechała na godzinę w weekendy. Myślę, że kobiety mnie zrozumieją. Kiedy przeżyłaś życie i starałaś się dać wszystko swoim dzieciom i wnukom, a w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jesteś dla nich wszystkich obojętna

W swoich 65 latach czuję się bardzo samotna. Męża nie ma już dziesięć lat. Mam dwójkę wspaniałych i mądrych dzieci: starszego syna i młodszą córkę. Andrzejowi już 43 lata, Annie, córce, 38. Los każdego z nich ułożył się bardzo dobrze, moi dzieci mają cudowne rodziny, jestem za nich bardzo szczęśliwa.

I mam pięcioro wnuków. Wszyscy w różnym wieku. Odwiedzają mnie czasami, takie chwile są dla mnie najszczęśliwsze. Wszyscy mieszkamy w tym samym mieście, ale w różnych dzielnicach. I przy takiej liczbie krewnych, zawsze spędzałam wszystkie święta sama. Zawsze się przygotowuję, czekam na nich, ale ciągle zostaję sama.

Kiedy mąż był jeszcze żywy, nie potrzebowałam gości. Spokojnie obchodziliśmy wszystkie święta we dwoje, i wszystko nas zadowalało. Ale po jego śmierci zaczęłam czuć się samotna. I to uczucie w święta wzmacnia się dziesięciokrotnie. Bardzo mi przykro, kiedy zdaję sobie sprawę, że stałam się stara i nikomu niepotrzebna.

Zdarza się, że dzieci nawet w Sylwestra nie dzwonią i nie składają życzeń, a robią to dopiero następnego dnia. Nikt mnie nie zaprasza do siebie, nikt nie chce przyjechać do mnie ani na Nowy Rok ani na Boże Narodzenie. Kiedy biją dzwony, wystrzeliwują fajerwerki, zostaję sama i czekam chociaż na telefon.

W tym roku nawet w moje urodziny nie przyjechali, choć czekałam. Syn wpadł sam wieczorem następnego dnia, a córka z zięciem przyjechała na godzinę w weekendy.

Myślę, że niektóre kobiety mnie zrozumieją. Kiedy przeżyłaś życie i starałaś się dać wszystko swoim dzieciom i wnukom, a w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jesteś dla nich wszystkich obojętna. Może moje dzieci zrozumieją mnie na starość, ale to będzie już tak późno.

Żyję teraz, tutaj i chcę czuć się kochaną mamą i babcią dzisiaj, a potem mnie już nie będzie. Mówić dzieciom bezpośrednio wstydzę się, bojąc się, że zostanie to odebrane jako starcze kaprysy. Chciałabym, aby sami do tego doszli, a nie za moimi wskazówkami.

Bardzo przykro być samemu w święta. Zawsze wyobrażałam sobie, że kiedy moi dzieci będą dorosłe, na takie święta będę miała pełen dom gości. Marzyłam, jak będę się starannie przygotowywać do święta: ubierać choinkę, gotować niezwykłe i smaczne potrawy. Wyobrażałam sobie, jak będę zmęczona i odetchnę z ulgą, kiedy wszyscy będą się rozjeżdżać.

Wiele razy zapraszałam wszystkich, aby razem świętować Wielkanoc czy Boże Narodzenie u mnie w domu, ale dzieci zawsze odpowiadały: innym razem, mamy już plany. Tak przykro zdawać sobie sprawę, że nie wchodzisz w plany swoich dzieci. Przepełnia mnie uczucie niesprawiedliwości. Dlaczego tak jest?

Nie mogę powiedzieć, że mam nieczułe dzieci. Składają mi życzenia na wszystkie święta, dają prezenty. Tylko brakuje uwagi. Widziałam w nich sens swojego życia. A teraz wydaje się, że straciłam ten sens i po prostu dożywam swoich dni. Wydaje mi się, że nie jestem jeszcze tak stara, aby machnąć na wszystko ręką. Mam jeszcze siły, aby dać ciepło, miłość i czułość swoim wnukom. Ale to nikomu nie jest potrzebne. Jak zwrócić uwagę dzieci na siebie?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *