Syn bardzo dobrze się ożenił – synowa okazała się z mieszkaniem, więc w końcu zaczęłam żyć sama, tak jak to mówią, dla siebie. Przez siedem lat żyli razem, a teraz zdecydowali się rozstać. Andrzej wrócił do domu i nie wiem, co teraz robić

Sama wychowywałam syna, ponieważ mąż opuścił nas wiele lat temu, przy tym wcale nam nie pomagał. Żyliśmy bardzo skromnie w moim dwupokojowym mieszkaniu. Wszystkiego sobie odmawiałam, wszystko dla syna. Andrzej ciągle powtarzał, że gdy dorosnie, zrobi wszystko, aby mi było łatwiej.

Syn dorósł, ożenił się i, jak obiecał, co miesiąc pomagał mi finansowo. Jego żona o tym nie wiedziała, ale po co o tym mówić. Co w tym takiego – syn pomaga matce? Na początku byłam bardzo szczęśliwa, Andrzej bardzo dobrze się ożenił – synowa okazała się z mieszkaniem, więc w końcu zaczęłam żyć sama, tak jak to mówią, dla siebie.

Przez siedem lat wszystko było wspaniale, a niedawno synowa złożyła wniosek o rozwód. Nie podzielałam jej decyzji, przecież żyli razem tyle lat, mój syn – porządny mężczyzna, ma co prawda nie najbardziej prestiżową, ale jednak stałą pracę. Co jej strzeliło do głowy – niezrozumiałe. Rozstali się, a Andrzej znów przeprowadził się do mnie.

Początkowo wszystko było w porządku, ale później okazało się, że po prostu wiele rzeczy nie zauważyłam. Oto już pół roku jak wyszłam na emeryturę i pół roku jak moje wspólne życie z synem stało się, delikatnie mówiąc, nieproste. Syn pracuje tylko trzy dni w tygodniu, a w pozostałe dni nasz dom przypomina dworzec przejściowy. Całymi dniami do niego przychodzą to jedni, to inni przyjaciele. Hałasują na cały dom, a syn nie rozumie, że w moim wieku już chcę ciszy i spokoju.

Próbowałam z nim rozmawiać, robiłam uwagi, ale to działało tylko przez jakiś czas. A potem wszystko zaczyna się od nowa: goście i głośne spotkania do późnej nocy.

Zaczęłam się zastanawiać, że moja synowa może i nie była taka nierozsądna, decydując się na rozwód. Bo żyć w takiej atmosferze, absolutnie niemożliwe. Może ktoś uzna mnie za starą marudę i bezduszną matkę, ale myślę nad tym, jak sprawić, by syn się wyprowadził i w końcu dał mi spokój. Jestem już emerytką i zasłużyłam na ciszę w swoim domu.

Ale za każdym razem, gdy próbuję porozmawiać z synem na temat jego wyprowadzki, zatrzymuję się. Nie wiem, od czego zacząć rozmowę, aby nie obrazić syna, a jednocześnie jasno dać do zrozumienia, że już nie chcę żyć razem. Po prostu porozmawiać i wpłynąć na jego zachowanie nie wyjdzie: rozmawialiśmy już nie raz, a potem wszystko znowu po staremu.

Z drugiej strony, jeśli syn się wyprowadzi, to może szybciej ułoży sobie życie osobiste, ożeni się jeszcze raz, a nowa żona już znajdzie sposób, jak na niego wpłynąć. Przecież Andrzejowi jest tylko 30 lat, nie rozumiem, jak to się stało, że stał się taki. Przecież to nienormalne – nie myśleć o rodzinie, żonie, matce, a tylko o przyjaciołach i głośnych spotkaniach. W jego wieku żyłam zupełnie inaczej.

Przyjaciółka proponowała, żebym sama znalazła mu nowe mieszkanie. Inna przyjaciółka mówi mi, że w ten sposób obrażę syna i czeka mnie samotna starość w pustym domu. Ogólnie, jestem całkiem zdezorientowana i nie wiem, co robić. Ale żyć w ciągłym hałasie jest dla mnie niemożliwe. Co ja mam robić?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *