— Ile ty masz lat, zapomniałaś? 30! A dzieci jeszcze nie masz! — zaczęła się oburzać Halina.
— Na razie mam inne priorytety. Skupiam się na karierze, — odpowiedziała Diana.
— Czyli będziesz rodzić na emeryturze, tak?
Diana często odwiedzała rodziców męża. Ze swoim teściem miała świetne relacje, ale z teściową już nie bardzo. Była bardzo władcza i surowa, więc wszystkich pouczała. Kobieta chciała, by wszyscy jej słuchali i robili tak, jak ona mówi.
— Widać, że Halina to koziorożec, — uśmiechnęła się Diana.
— Weź więcej — generał! — śmiał się w odpowiedzi jej mąż, Michał.
— Bez dyskusji! Zjedliście i wynoście się stąd!
Diana nie złościła się na teściową. Była szczęśliwa, że ma rodzinę, ponieważ całe swoje dzieciństwo spędziła w domu dziecka.
Pewnego dnia Diana z mężem wracali od rodziców i zauważyli przy samochodzie kociaka. Był bardzo uroczy. Trząsł się ze strachu i zimna, więc kobieta nie mogła pozostać obojętna.
— I co teraz zrobimy? — zapytała męża.
— Weź go ze sobą, po drodze wstąpimy do weterynarza. Tu na pewno zamarznie.
Maluch otulił się ciepłym szalikiem Diany i zasnął. W klinice dowiedzieli się, że to dziewczynka. Poza głodem i pchłami, całkiem zdrowa.
— Nazwiemy ją Bagira? — zapytała Diana męża.
— A po co jej wybierasz imię? Niech właściciele myślą.
— Myślałam, że ją sobie zostawimy…
— Żartujesz? Kto będzie się nią opiekował, skoro ciągle jesteśmy w delegacjach?
— Na przykład twoi rodzice.
— Aha, wyobrażasz sobie, jak mama się z kotem „ucieszy”?
Jednak Diana nie była gotowa rozstać się ze zwierzęciem. Udawała, że szuka dla niej właścicieli, ale sama nie podejmowała żadnych działań. Jeśli ktoś dzwonił, sprytnie mówiła, że kota już zabrano. Narzekała też mężowi, że wszyscy boją się przygarnąć czarnego kota. Ale po miesiącu powiedziała:
— Jutro po Bagirę przyjadą.
— Super. A kto? — zainteresował się on.
— Młoda rodzina. Chcą zrobić prezent dziecku.
— To głupie. Jeszcze będzie ją za ogon ciągnął i krzywdził…
— Odwołać? Ale wiedz, że nie ma kolejki po kota!
— Wiesz, tak się do niej przyzwyczaiłem. Zostawmy ją jednak.
I tak Bagira została z nimi. Plan Diany okazał się bardzo skuteczny. Tylko Halina była wściekła. Oczekiwała wnuków, a nie domowych zwierząt. Denerwowało ją, że synowa ma już ponad 30 lat, a z dziećmi się nie spieszy. Kategorycznie odmawiała przyjęcia tego „pchlarza”.
***
Kilka miesięcy później zmarł Michał. Po jego śmierci teściowa całkowicie zaczęła tracić pozycje. Diana zaproponowała mężowi, by zabrali ją do miasta. Tylko był problem — czy Halina wytrzyma w jednym mieszkaniu z kotem. Ale zdecydowali się zaryzykować.
Przy
gotowali dla matki osobny pokój i urządzili komfortowe warunki, by Halina czuła się jak w domu.
— ONA też tu będzie mieszkać? — oburzyła się krewna i wskazała palcem na kota.
— Tak, ale wkrótce ją polubisz.
— Jasne.
Kobieta przegoniła Bagirę z łóżka i usiadła na kanapie. Aleksiej poprosił matkę, by nie krzywdziła zwierzęcia, zauważając, jak biedny kot odleciał od jej uderzenia. Jednak Halina zaczęła się oburzać, że koty w domu mieszkać nie powinny — od nich pełno sierści i nieprzyjemny zapach.
Rano Bagira przyszła do Haliny pogodzić się, przynosząc swoją ulubioną zabawkę. Kot szybko zrozumiał, że zabawy się nie odbywają, gdy kobieta chwyciła kapcie. Nie przestawała próbować nawiązać relacje z nową mieszkanką. Ale ta była nieugięta.
— Może dasz kotu szansę? — zapytała Diana.
— Nie ma mowy!
— No to przynajmniej jej nie przeganiej. To też jej dom.
Następnego dnia kobieta obudziła się od tego, że ktoś ociera się o jej rękę. To była Bagira. Wcisnęła swoją mordkę w jej dłoń i zadowolona mruczała.
— Idź stąd. Dlaczego jesteś taka natrętna?
Jednak kot nie odchodził. Nerwowa kobieta wyszła do kuchni i zaczęła krzyczeć na dzieci:
— To nie do zniesienia. Zabierzcie ode mnie tego czworonożnego pchlarza!
— Mam, dosyć już! — wybuchnął Aleksiej.
Gdy Aleksiej i Diana poszli do pracy, Halina postanowiła zrealizować swój długo planowany plan. Otworzyła drzwi, a ciekawska kotka z przyjemnością z tego skorzystała. Gdy dzieci wróciły do domu, teściowa wyraziła zasmucone oblicze.
— Wychodziłam wyrzucić śmieci, a ona wyskoczyła. Szukałam jej już wszędzie. Przepraszam was, dzieci! — tłumaczyła się.
Diana od razu się rozpłakała.
Cały tydzień próbowali znaleźć kota. Ale pewnego dnia Halina wyszła po chleb i zobaczyła Bagirę niedaleko domu. Była wyczerpana — wręcz żebra wystawały. Ucho porwały psy, a długa gęsta sierść zbiła się w jeden ciągły kołtun.
— Chodź tu, kiciu!
Lód się ruszył! Halina nie mogła pozostać obojętna, patrząc na biednego kota.
Kobieta pospieszyła do domu, by szybciej ucieszyć domowników. Bagira od razu pobiegła do miski, bo była bardzo głodna.
— To wspaniale, że teraz jesteśmy wszyscy razem. A jeszcze mamy dla was jedną wiadomość… — powiedziała Diana.
— Jaką?
— Wkrótce zostaniesz babcią!
Kobieta rozpłakała się ze szczęścia. Żałowała swojego postępku i całkowicie zmieniła stosunek do zwierzęcia. Najważniejsze, że Halina w porę wszystko zrozumiała i zdołała naprawić swój błąd.
