Ślub był zaplanowany co do minuty, goście w szoku, panna młoda we łzach

Takiego ślubu jeszcze nie widziałam

Moja przyjaciółka Sylwia zdecydowała się zorganizować ślub w listopadzie, chociaż uważam, że to nie najlepszy czas na wesele – zimno i ponuro.

Ale nowożeńcy postanowili przeprowadzić wszystko w jednym miejscu, zamiast jeździć po wszystkich pamiątkowych miejscach i robić sesję zdjęciową. Dlatego pogoda ich zbytnio nie martwiła. Prawda jest taka, że od samego początku coś szło nie tak.

Wczoraj dowiedziałam się, że się rozwodzą.

Teraz chcę wam szczegółowo opowiedzieć o ich weselu, ponieważ było bardzo niezwykłe.

Sylwia i Bartosz przygotowali wszystko z wyprzedzeniem. Planowali wszystko dokładnie przez ponad rok. W tym czasie Sylwia zmieniła 3 organizatorów.

Kilka miesięcy przed ślubem poinformowali wszystkich gości, że kolorem przewodnim będzie niebieski. To mnie zbytnio nie zdziwiło, ponieważ teraz większość tak robi. Poza tym miałam wspaniałą niebieską sukienkę.

Ale potem okazało się, że Sylwia zatwierdziła nie tylko kolor, ale i jego odcienie. Goście musieli dobrać strój zgodnie z pewnymi odcieniami niebieskiego, a dokładniej błękitu.

I oczywiście, moja sukienka nie pasowała do tych odcieni. Zdziwiło mnie to, że przygotowali listę prezentów, które były dość drogie. Na szczęście była opcja dawania pieniędzy. Tak też zrobiliśmy z mężem.

Wszyscy goście oczekiwali cudu, ponieważ tak dokładnego przygotowania jeszcze nie spotkali. Przyjechaliśmy z mężem na czas, ale panna młoda jeszcze nie była gotowa. Coś nie szło z fryzurą. Gdy wyszła, nikt nawet nie zwrócił uwagi na takie drobnostki. A ona zrobiła z tego katastrofę i powiedziała, że przekłada ślub.

Potem zaczęło się coś bardzo dziwnego. Każda minuta ślubu była zaplanowana co do minuty. Wszystkie wydarzenia i rozrywki podążały za ścisłym planem, który został wysłany gościom. Jeśli się do tego nie stosowali, panna młoda bardzo się złościła. Ślub stał się podobny do jakiegoś wojskowego szkolenia, a nie uroczystego wydarzenia.

Dodatkowo połowa gości przyszła nie w tych kolorach, które wybrała. Sylwia rozpłakała się.

Oto takie wesele, nikt się nie zrelaksował, nie odpoczął. Wszyscy goście mówili, że chcą potańczyć, pośpiewać, na co panna młoda się obraziła.

Okazało się także, że połowa gości przyszła ubrana niezgodnie z wybranymi odcieniami, znowu łzy panny młodej, która powiedziała, że jesteśmy głupi i nic nie rozumiemy z nowoczesnego stylu wesela.

Panna młoda z mężem opuściła salę już w połowie imprezy, a goście kontynuowali zabawę samodzielnie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *