Czasami Emilka aż boi się pomyśleć, że gdyby wtedy popełniła błąd, nie byłaby teraz taka szczęśliwa

Emilka była jedynaczką. Rodzice dobrze wychowali córkę. W każdą niedzielę cała rodzina chodziła do kościoła, często razem podróżowali. Matka nauczyła córkę życzliwości i serdeczności wobec ludzi i całego świata. Emilka wyrosła na bardzo delikatną i wrażliwą dziewczynę. Miała sporo przyjaciół. Jako dziecko nigdy nie wdawała się w kłótnie ani sprzeczki, a nawet zwracała uwagę, jeżeli ktoś źle się zachowywał.

Emilka poszła do szkoły, gdy miała siedem lat. Rodzice jakoś nie chcieli wysyłać jej tam rok wcześniej, myśleli, że i tak będzie miała wystarczająco dużo czasu na naukę. A ta przychodziła jej bardzo łatwo. Kolejne klasy podstawówki mijały tak szybko, że nie wiadomo nawet kiedy. Co roku, na rozpoczęciu i zakończeniu roku szkolnego, jej mama nie mogła napatrzeć się na swoją córkę w galowym stroju i białymi wstążkami w czarnych warkoczach. Była z niej taka dumna.

Dziewczynka miała duży talent do języków obcych. Olimpiady, konkursy – zawsze była pierwsza. Nauczyciele ją bardzo chwalili i doradzali, żeby po maturze poszła na filologię, żeby nie zmarnowała swoich zdolności. Samej Emilce nauka języków sprawiała przyjemność, lubiła odwiedzać inne kraje, poznawać ich tradycje i zwyczaje.

Minęły lata. Emilka była w klasie maturalnej. Już dawno zostało postanowione, że wyjedzie do Warszawy na studia filologiczne. Dziewczyna nie bała się samodzielnego życia. Rodzice nauczyli ją przecież wszystkiego: gotować, prać, sprzątać. Dlatego życie w akademiku nie było dla Emilki czymś nadzwyczajnym, co miałoby jej sprawić trudność.

Na wybrany kierunek dostała się bez problemu. I oto siedziała już w ogromnej sali wykładowej obok setek innych studentów. To było dla niej tak interesujące, że chłonęła każde słowo wykładowców. Studia były dla niej łatwe. Emilka musiała spędzać dużo czasu w książkach i konspektach, ale wiedziała bardzo dobrze, że jak sobie pościeli, tak się wyśpi. Zdawała sobie sprawę, że musi myśleć o swojej przyszłości. Jej rodzice nie będą się nią przecież przez cały czas opiekować.

Emilka po zajęciach siedziała na ławce w parku i łapczywie piła wodę, upał był nie do zniesienia. Nagle podszedł do niej młody mężczyzna i zapytał po angielsku:

– Dzień dobry. Mówisz po angielsku? Czy mogę się do ciebie przysiąść?

Dziewczyna uśmiechnęła się i odpowiedziała uprzejmie:

– Cześć. Tak, mówię płynnie. Skoro już siedzisz, to po co pytasz?

Chłopak miał na imię Edgar. Pochodził z Belgii, przyjechał jako wolontariusz do jednej ze szkół. Miał uczyć dzieci angielskiego i wiedzy o tradycjach i obyczajach krajów europejskich.

Emilka i  Edgar szybko znaleźli wspólny język. Chłopak okazał się ciekawym i wdzięcznym rozmówcą. Dziewczyna powiedziała, że jest dopiero na pierwszym roku i uczy się języków obcych. Wymienili się numerami telefonów, a Edgar zaproponował, żeby wybrali się gdzieś następnego dnia na filiżankę kawy lub herbaty. Emilka nie mogła odmówić, naprawdę spodobał jej się ten chłopak.

Ich spacery i spotkania stawały się coraz częstsze. Wkrótce nie mogli się doczekać, kiedy się znowu zobaczą. Edgar przytulał mocno Emilkę i szeptał, jak bardzo ją kocha. Kilka dni później ze smutkiem przekazał jej wiadomość:

– Mój pobyt tutaj dobiega końca. Muszę wracać do domu, do szkoły, w której uczę. Co teraz zrobimy? Nie chcę cię stracić…

Dziewczyna ze łzami w oczach spojrzała na chłopaka i bezradnie wzruszyła ramionami:

– Nie mogę rzucić studiów. Zrozum. Dopiero kończę pierwszy rok. Muszę zdobyć wykształcenie. Choćby nawet tylko dla siebie.

Edgar energicznie machnął ręką.

– Nie, kochanie, w żadnym razie nie możesz przerywać studiów. Ale mam pewien pomysł. Nie wiem, jak ty i twoi rodzice to odbierzecie. Jeżeli poszukam odpowiedniej uczelni u mnie w mieście, dowiem się wszystkiego o warunkach przyjęcia, czy wtedy zgodzisz się na przeprowadzkę?

Emilka słuchała i nie mogła uwierzyć własnym uszom.

– Oczywiście. Pojadę za tobą nawet na koniec świata.

Dziewczyna nigdy nie żałowała swojej decyzji. Udało jej się przenieść na belgijską uczelnię i ukończyć studia. Teraz ona, Edgar i ich dwie córeczki co roku odwiedzają dziadków. Emilka czasem aż boi się pomyśleć, że gdyby wtedy popełniła błąd, nie byłaby teraz taka szczęśliwa.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *