Różne rzeczy zdarzają się w życiu… niesamowita miłość niezwykłych ludzi.

Andrew i Leah Taylor-Jones to wyjątkowi bohaterowie mojej opowieści. Nieustannie szukali miłości, nawet gdy los ich zwodził, aż wreszcie spotkali się i zostali ze sobą na całe życie.

Ta historia opowiada o ludziach z zespołem Downa, którzy żyją, kochają i inspirują innych do pięknego życia.

Andrew i Leah pochodzą z Runcorn w hrabstwie Cheshire w Wielkiej Brytanii. Zawsze starali się prowadzić aktywny tryb życia. Oboje lubili sport, więc byli stałymi gośćmi w jednej siłowni. Kiedy los ich wreszcie połączył, zdali sobie sprawę, że musieli wcześniej brać udział w tych samych zawodach.

Ale zanim zrozumieli, że są dla siebie stworzeni, najpierw musiało odbyć się wiele ich nieudanych spotkań.

Dopiero na imprezie Ella Performance Group w 2013 roku Leah i Andrew zdali sobie sprawę, że nigdy więcej się nie rozstaną.

A potem był ślub… Ślub, o którym dziewczyna marzyła przez całe życie, odkąd poznała historię „Alicji w Krainie Czarów”. Dla wszystkich to był dzień wielkich emocji, a nowożeńcy po raz kolejny udowodnili, że każdy może znaleźć swoją “drugą połówkę jabłka”.

„Kiedy byłam młodsza, byłam bardzo nieśmiała i cicha, nie miałam wielu przyjaciół. Ale zawsze marzyłam o rodzinie i ukochanej osobie ”- przyznaje urocza Leah.

„Byłam gotowa obdarzyć ciepłem i miłością każdego, kto się mną zaopiekuje” – powiedziała dziewczyna dziennikowi The Mirror.

“Dlatego kiedy spotkałem Andrew, od razu zdałam sobie sprawę, że jest taki sam, jak ja. Że to jest mężczyzna, z którym będę szczęśliwa. Jednak kiedy zaprosił mnie na pierwszą randkę, odmówiłam, bo chciałam zobaczyć, jak się zachowa. Ale już wiedziałam, że bardzo mu się podobam. I, oczywiście, na drugie zaproszenie już się zgodziłam.

Andrew jest mężczyzną, z którym chcę się zestarzeć. ”- przyznaje Leah.

Andrew oświadczył się dziewczynie na swoich urodzinach. Tę romantyczną chwilę uczcili toastem prosecco!

Chłopak powiedział wtedy: „Czekałem na tę dziewczynę dziewięć lat, wiedziałem, że spotkam kogoś wyjątkowego i spędzę z tą osobą resztę życia w miłości i we wzajemnym wsparciu!”

Andrew jest przekonany, że to sam los ich połączył i że mają prawdziwe szczęście, mogąc spędzać ze sobą  każdy dzień.

Po ciężkiej pracy nad sobą, Leah stała się bardziej pewna siebie i postanowiła stworzyć program artystyczny dla ludzi takich, jak ona, po to, żeby nabrali większej pewności siebie. Pomógł jej w tym jej osobisty nauczyciel.

I tak, dzisiaj jest szefową Positive You, firmy wspierającej osoby z zespołem Downa w całej Wielkiej Brytanii.

Zanim spotkała Andrew, Leah chciała nawet zgłosić się do programu „Undateables”, który pomaga znaleźć parę osobom, które nie mają szczęścia w miłości.

Matka Leah powiedziała, że ​​Andrew pojawił się w jej życiu w idealnym momencie, wtedy, kiedy Leah chciała znaleźć kogoś wyjątkowego.

„Leah nigdy niczego w życiu nie brakowało. Mój mąż i ja wychowywaliśmy ją jak zwykłe dziecko i traktowaliśmy tak samo, jak jej braci.

Chcieliśmy, żeby znalazła miłość, założyłą rodzinę i zbudowała mocną relację. Miała w życiu kilka związków, ale to nie było to, na co czekała. Kiedy pojawił się Andrew, wiedzieliśmy, że to ten.”

Zakochani zaczęli przygotowywać się do ślubu, ale napotkali na poważną przeszkodę – zaczęła się epidemia Covid. W końcu jednak pobrali się, a ceremonia odbyła się w kościele Wszystkich Świętych w Daresbury, rodzinnym mieście Lewisa Carrolla.

Leah dużo uwagi poświęciła organizacji swojego ślubu. Przemyślała każdy szczegół, każdy detal, żeby ceremonia zachwyciła wszystkich.

Nawet muzykę narzeczeni wybrali sami. Andrew nagrał wersję swojej ulubionej piosenki Westlife, “Beautiful In White”, która brzmiała, kiedy wychodzili z kościoła. Z kolei do ołtarza Leah szła przy dźwiękach “A Thousand Years” Christiny Perri.

Uroczystość ślubna była przepełniona miłością, czułością i troską. A w tym roku Leah i Andrew chcą zaprosić na wesele wszystkich tych, którzy nie mogli być obecni z powodu epidemii Covid.

Teraz nowożeńcy chętnie opowiadają wszystkim historię swojej szalonej miłości, udowadniając, że na każdego czeka gdzieś ta jedyna osoba, bratnia dusza.

“Przede wszystkim chciałem, żeby powiedziała “tak”. I cieszę się, że usłyszałem to właśnie od niej!”,  powiedział Andrew gazecie The Mirror.

PHOTO: WES SIMPSON PHOTOGRAPHER

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *