Córka zamierza wyjść za mąż, ale ja nie pójdę na jej ślub. Chodzi o narzeczonego, który zupełnie mi się nie podoba. Uważam, że Anna zasługuje na lepszego, ale córka nie chce mnie słuchać

Zawsze marzyłam, aby zobaczyć moją córeczkę w białej sukni, ale teraz myślę inaczej. Anna oświadczyła mi, że wychodzi za mąż, a ja odpowiedziałam, że nie pójdę na jej ślub. Chodzi o narzeczonego, który mi się zupełnie nie podoba. Przecież miałam o niej lepsze zdanie!

Wychowywaliśmy ją z ojcem jak księżniczkę, wychowywaliśmy w komforcie, staraliśmy się dać jej najlepsze. I co w efekcie? Znalazła sobie kawalera, “kocham go”, – mówi, – “wyjdę za niego za mąż!” Jej wybranek nie ma ani koła, ani podwórka, ani wykształcenia, mieszka w akademiku, zajmuje się remontami mieszkań!

Moja córka ma dwadzieścia trzy lata, a na jej wychowanie naprawdę się postaraliśmy. Nie pracowałam, siedziałam z córką do piątej klasy. Dziewczynkę uczyliśmy, rozwijaliśmy, bawiliśmy jak tylko mogliśmy: niemalże od pieluszek chodziliśmy do teatrów i na wystawy, jeździliśmy po miastach i krajach, zajmowaliśmy się tańcem i językami, daliśmy ją do najlepszego gimnazjum. Wszystko po to, aby wyrosła na mądrą i piękną.

Zawsze mówiłam swoim przyjaciółkom i krewnym:

– Mam jedno dziecko, ale ono będzie miało wszystko!

I nie tylko mówiłam, ale też starałam się, aby tak właśnie było: byłam we wszystkich możliwych komitetach rodzicielskich, nie wychodziłam ze szkoły, ciągle trzymałam rękę na pulsie. I Anna spełniała oczekiwania: rosła mądra i aktywna, dobrze się uczyła, cieszyła nas.

Swojego czasu pomogliśmy jej dostać się na dobre studia, daliśmy jej edukację, a potem załatwiliśmy przez znajomych niezłą pracę. Wydawało się, że przed naszą Anna – tylko lepsze.

A potem w życiu Annie pojawił się ten Michał. Ja, ogólnie, na początku nie brałam go na poważnie. Nasza córka i on? Po prostu niewyobrażalne! Długo milczałam, cały czas czekałam, aż sama zrozumie, że nie pasują do siebie. Ale już prawie rok są razem. Już nawet o ślubie zaczęli mówić.

Kilka dni temu przyszłam do domu z pracy wcześniej niż zwykle i zastałam u nas Michała. Odważyłam się i wyraziłam mu w twarz wszystko, co myślałam. Powiedziałam mu wprost, że mi się nie podoba i że córkę wychowywaliśmy nie dla takich jak on.

O małżeństwie nie może być mowy, bo gdzie on zamierza zabrać żonę – do swojego akademika? Przez rok chłopak ani razu nie zaprosił dziewczyny do restauracji! Dziewczynie trzeba dawać kwiaty, prezenty, zabierać w podróże.

Jednym słowem, powiedziałam Michałowi, żeby więcej go w swoim domu nie widzieć! I szczerze mam nadzieję, że go więcej nie zobaczę. Michała nie podobało się słyszeć to wszystko, ale milczał. W gruncie rzeczy, nie miał nawet co odpowiedzieć. Dlatego chłopak się zebrał i poszedł.

Nie zdziwiło mnie to, ale zdziwiło mnie zachowanie Annie – też się zebrała i poszła za nim. To przykre, szczerze mówiąc. Okazuje się – córka w ogóle się nie ceni i nie szanuje, skoro wybiera takich oto narzeczonych.

Anna nadal jest na mnie zła, ale ja nadal trzymam się swojego. Powiedziałam córce, że takiego zięcia nie przyjmę i na ślub nie przyjdę. Nawet ostrzegłam, że jeśli mnie nie posłucha, wypiszę ją z mieszkania i pozbawię spadku. Ale moje argumenty nie zadziałały – Anna i Michał i tak zamierzają się pobrać. Co teraz robić, jak uchronić córkę przed największym błędem?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *