Dzisiaj chciałbym się z wami podzielić interesującą historią.
Kobieta na wizycie u psychologa opowiadała, dlaczego nie jest szczęśliwa. Wyliczała wszystko, czego jej tak brakuje do szczęścia: nie ma pięknego remontu, nie ma szczerych przyjaciół, nie ma też pensji, a młodości również już nie ma. Nawet nadziei nie ma na jasną przyszłość.
Psycholog był mężczyzną po pięćdziesiątce, pełnej postury i z brodą. Odpowiedział kobiecie miękkim i ciepłym głosem, że lista tego, czego ta kobieta nie ma, nigdy się nie skończy.
– A mianowicie… nie masz nieuleczalnej choroby, nie masz ciężko chorych krewnych, nie masz długów, nie masz garbu, nie masz niepełnosprawności… i jeszcze wiele innych rzeczy również nie masz. Chcesz kontynuować listę? Na świecie jest jeszcze wiele rzeczy, które można tu dodać. Radziłbym wszystko zapisać. I od razu poprawi się nastrój, i pojawi się nadzieja, że tego nie tylko nie ma, ale i nie będzie.
I kobieta się zastanowiła, przeliczyła w myślach i uśmiechnęła się. Tak więc wiele rzeczy nie mamy. I nie potrzebujemy.
Wszystkie te materialne dobra nie mają żadnego sensu. Najważniejsze to zdrowie bliskich i rodziny, a bez reszty można się obejść. Trzeba nauczyć się żyć tu i teraz, i być wdzięcznym za to, co już mamy.
Jak to się mówi, nie ma tego złego – co by na dobre nie wyszło.