Michał postanowił zabrać swoją staruszkę mamę do siebie do domu, ale żona stwierdziła: nie potrzebuję jej tutaj

Mama nigdy na nic nie narzekała. Nie prosiła o nic dla siebie. Ale pewnego razu zadzwoniła. Mówiła, zabierz mnie, stało się ze mną bardzo źle.

Było już późno, noc na dworze. Ale Michał się zebrał, powiedział żonie, że mamie jest źle i pojechał w stronę rodzinnego domu. To była odległa wieś, mieszkańców tam można było policzyć na palcach.

Na miejscu okazało się, że mamie przestały słuchać nogi. Upadła wieczorem pośrodku domu. Gdy chciała rozpalić w piecu. Dobrze, że miała przy sobie telefon komórkowy. Przybiegła sąsiadka. Pomogła wstać, położyła na kanapie.

Na tej właśnie kanapie syn znalazł matkę. Przykrytą kocem. Rano pojechali do szpitala powiatowego. A żeby już nie wracać, syn spakował skromne dobra matki do bagażnika. Zamknął drzwi na zamek i schował klucz do kieszeni.

Lekarz babcie zbadał, ale tylko rozłożył ręce, mówiąc, czego chcecie – wiek, przecież 86 lat. I dodał, że w takich przypadkach medycyna jest bezsilna. Wypisał jakieś zastrzyki. Z szpitala mężczyzna bezpośrednio do domu razem z matką pojechał.

Gdy gospodyni domu zobaczyła teściową na progu i nie zrobiła miny. Najpierw pomyślała, że przyszła na godzinkę do nich. A gdy stało się wiadome, że matka męża zamieszka z nimi, od razu się ożywiła.

Wyprowadziła męża do sąsiedniego pokoju. Prawie sycząc mu w twarz:

– Nie potrzebuję jej tutaj! Dopiero co wyszłam na zasłużony odpoczynek. I chcę odpoczywać, a nie resztę życia za nią nosić garnki. Zabierz ją gdzie chcesz, ale tutaj nie zostanie.

Uzgodnili, że matka przenocuje w domu. A potem…

Gdy dwie najbliższe osoby już mocno spały w różnych pokojach, Michał cały czas siedział w kuchni. Palił jednego papierosa za drugim i starał się myśleć trzeźwo. Tylko nie wychodziło. Gdyby sprawa dotyczyła obcych ludzi. A tu swoi, najbliżsi. Gniewał się na żonę, serce bolało za słabą mamę. Co robić?

Rozwiązanie i tak się znalazło. Rano mężczyzna zadzwonił do byłego kolegi z pracy. Ten wynajmował mieszkanie. Uzgodnili cenę i warunki.

Rano odwiózł mamę do jej nowego miejsca zamieszkania. I prawdopodobnie ostatniego. Uzgodnił z emerytowaną pielęgniarką, że będzie odwiedzać jego matkę. Mierzyła ciśnienie, robiła zastrzyki, które przepisano.

Syn codziennie kupował produkty. Wszelkiego rodzaju jogurty, banany, które mama bardzo lubiła.

Michał zastanawiał się, czy nie rzucić wszystkiego do diabła, zabrać mamę i wrócić do rodzinnego domu. A tam – zobaczymy. Później tak zrobił, żona się obraziła i pojechała do córki. Michał nie spieszy się z rozwodem, w końcu kocha swoją żonę i nawet ją rozumie. Ale to przecież mama.

A w wiosce wszystkie miejscowe babcie zaczęły krzywo patrzeć na jego żonę, jakby rozumiały, że i one mogą mieć taką dolę – gdy rodzona synowa będzie wyganiać z domu.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *