Piotr był tak zmęczony swoją teściową, że wysłał ją do Francji, aby pracowała jako wolontariuszka na budowie. Wyobraź sobie jego zdziwienie, gdy wróciła do domu

Pewien zięć nie mógł znieść swojej teściowej, mimo że była miłą, naiwną starszą kobietą. Teściowa irytowała zięcia swoją naiwnością i ciągłym wtrącaniem się w życie rodziny córki i zięcia.

Mówiąc wprost, teściowa wtrącała się w życie tej rodziny, ale szczerze mówiąc, nie rozumiała tego. Mieszkali w sąsiednich domach. Codziennie przychodziła i opowiadała o zdrowym odżywianiu, rozwoju duchowym, nordic walking, rozmowach z Wszechświatem, o tym, jak wizualizować swoje pragnienia i czynić dobro…

Są tacy nieznośni ludzie, którzy ciągle gadają i gadają, mimo że nie robią nic złego. A jej zięć tak bardzo jej nie lubił, że postanowił wysłać ją do Francji. Tak, do Francji.

Myślisz, że był miły i hojny, ten zięć? Nie, nie był. Po prostu znał kogoś w ruchu wolontariackim dzięki swojej pracy i postanowił wysłać Marię na dwa miesiące do Francji. Załatwił za nią wszystkie formalności. Wydał mnóstwo pieniędzy.

Była po prostu podekscytowana wyjazdem do Francji jako wolontariuszka. Zapisała się nawet na kurs francuskiego – nie znała ani słowa. Mówiła o tym, jak będzie tam kupować stroje i perfumy.

I będzie czynić dobro dla społeczeństwa, trzymać wstążki na festiwalach, podawać napoje biednym, karmić ptaki, hodować róże, medytować – czynić dobro!

Tam, we francuskiej wiosce,  wyburzyli stary, niepotrzebny dom. W tym miejscu miał powstać dom społeczny. Musieli więc kopać ziemię, nosić kamienie, gotować, prać ubrania i sprzątać.

Byli tam prawie sami studenci i bardzo niewielu starszych wolontariuszy. I kilku byłych uzależnionych od alkoholu, którzy zaczęli zmieniać swoje życie. I nie było przyzwoitych warunków…

To był pomysł zięcia, żeby dać teściowej nauczkę, sprowadzić ją na ziemię.

O dziwo, Maria miała świetne wakacje. Zaprzyjaźniła się ze studentami. Miała za zadanie gotować dla wszystkich – i świetnie sobie poradziła! Była świetną kucharką i robiła zakupy spożywcze, kupując wszystko po okazyjnych cenach, mimo że nie znała języka. Spędzała swoje dni z przyjemnością, komunikując się z młodszym pokoleniem i osobami.

I wszyscy bardzo ją kochali, ponieważ nigdy nie narzekała, dobrze gotowała, traktowała wszystkich równo, nauczyła się wielu nowych rzeczy – to była jej pierwsza podróż za granicę! Zrobiła mnóstwo zdjęć.

Wszyscy uściskali ją na pożegnanie, a sprzedawca w sklepie błagał, żeby wróciła jak najszybciej – tak bardzo ją polubił! Ale nadszedł czas, aby wracać do domu.

Teściowa uściskała zięcia i błagała go, by wysłał ją z powrotem. Jak najszybciej! Była tak szczęśliwa, patrząc na zdjęcia, które zrobiła. W ciągu dwóch miesięcy nauczyła się trochę języka.

A teraz chce jechać do Włoch, albo do Ameryki, albo nawet do Afryki. Najważniejsze to być wolontariuszem, być użytecznym, gotować pyszne jedzenie, nawiązywać przyjaźnie i rozmawiać, nawet jeśli w łamanym języku – to lepsze niż nie być rozumianym we własnym. A ona pojedzie jeszcze raz.

I nie ma pretensji do zięcia, wręcz przeciwnie – teraz są przyjaciółmi. On również zaczął szanować swoją teściową, która rzeczywiście jest w stanie czynić dobro, a nie tylko o tym mówić i pisać. A to rzadkość, prawda?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *