Jeśli chcesz być szczęśliwa, nigdy nie dawaj drugiej szansy swoim mężczyznom! Po rozwodzie nauczyłam się tej lekcji na zawsze

Pięć lat temu miałam 24 lata i spotkałam swoją miłość. Wydawało się, że jestem siódmym niebem szczęścia i że ta euforia nigdy się nie skończy. Ale życie to nie taka prosta sprawa, jest obojętne na zasady i zasady, którym podlegasz, zawsze przynosi swoje niemiłe niespodzianki.

Wychowałam się w silnej rodzinie, zawsze otoczona 24-godzinną uwagą rodziców. Czasami taka nadopiekuńczość rodziców nie pozwalała mi swobodnie oddychać. Byłam posłuszną dziewczynką, dobrze się uczyłam, słuchałam rad bliskich i nigdy nie chciałam ich smucić. Ale zawsze chciałam uciec na wolność, spróbować czegoś niezwykłego.

I w końcu to się stało! Moje spotkanie z przyszłym mężem było tak przypadkowe i niewiadome, że trudno w to uwierzyć. Okazało się później, że uczęszczaliśmy do tej samej uczelni, ale nawet raz się nie odezwaliśmy do siebie. A oto dziesięciominutowa rozmowa i przyjacielski uścisk ręki wprowadziły nas w nieoczekiwany wir emocji.

Komunikacja w mediach społecznościowych, rozmowy telefoniczne i nadszedł czas na naszą pierwszą randkę. Nasz związek rozwijał się dość szybko i emocjonalnie. Cały czas rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, o dzieciach i w rezultacie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nasz związek sformalizowaliśmy rok po jego rozpoczęciu.

Moja miłość była bezwarunkowa i ślepa, nie chciałam nawet zwracać uwagi na jego styl życia. Ze wszystkich sił starałam się go zmienić, otoczyć całkowitą troską, uwagą, miłością. Ale jak się później okazało, maniery, charakter i nawyki mojego męża były tak silne, że po prostu się z nimi pogodziłam. Wciąż go gorąco kochałam, bez względu na wszystko! Po dziewięciu miesiącach, w dniu narodzin naszej córeczki w izbie przyjęć, mój mąż stał pobity, po kolejnej chłopięcej bójce.

Żyliśmy jak na wulkanie, nie mieliśmy ani jednego spokojnego dnia. Kochał nas z córką, ale kochał tak, jak mógł i umiał. Tak żyliśmy, aż pewnego dnia, po pewnych problemach, po prostu spakowaliśmy nasze rzeczy i przenieśliśmy się do innego miasta, będąc w piątym miesiącu ciąży, oczekując narodzin syna.

Nie możesz sobie nawet wyobrazić, co to znaczy przeprowadzka do innego miasta. Tam, gdzie nikt na ciebie nie czeka. Nie było łatwo, ale sobie poradziliśmy. Zacząłem urządzać się w nowym miejscu, dałem mu syna. Ale spokojne życie w nowym miejscu nie trwało długo. Zaczęli ingerować krewni mojego męża i oto znowu pakujemy rzeczy. Znowu nowe miasto, nowe mieszkanie, nowi ludzie.

Tylko teraz zaczęłam zdawać sobie sprawę, że byłem dla niego tylko marionetką. Niech będzie, wszystkie wnioski wyciągnę później.

Zaczęłam przyzwyczajać się do nowego miasta, ale coraz bardziej niepokoiło mnie to, co działo się wokół mnie. Niezależnie od tego, jak bardzo uciekasz przed problemami, nigdy nie uciekniesz przed samym sobą. I nagle nasze koło się zamknęło. Po roku wróciliśmy do rodzinnego miasta, z którego wyjechaliśmy kilka lat temu.

Życie z nim już nie wydawało mi się komfortowe, a on przestał być dla mnie troskliwy, wrażliwy, niezawodny.

Naprawdę się zmęczyłem. Zdecydowałam się go wypuścić i zapomnieć. Nie wierzyłam, że może się zmienić. Moja decyzja była dla niego dość niespodziewana. Zmartwił się i w nadziei, że odległość i czas pomogą rozwikłać sytuację, znów wyjechał do innego miasta.

Było mi trudno, bo uczucia pozostały. Uczucie, które powstało wiele lat temu, nie mogło zniknąć nawet po takim rozstaniu. Staraliśmy się utrzymywać kontakt, ponieważ mieliśmy dorastające dzieci.

Później zaczęliśmy coraz więcej rozmawiać, pokazał mi, że jest gotowy się zmieniać. Zaczęliśmy znowu razem żyć. Uczucia nie zgasły w obu. Zawsze pragnęliśmy mieć dużą i przyjazną rodzinę, więc wiadomość o trzecim dziecku nikogo nie zaskoczyła. Była dobrze płatna praca, mieszkanie, ale życie wprowadziło swoje korekty.

Kiedy nasz najmłodszy miał trzy miesiące, w życiu taty pojawiła się kochanka. Jego romans służbowy okazał się tak namiętny, że nie powstrzymała go ani rodzina, ani dzieci. Nowa miłość go zaślepiła.

Teraz nie żyje z nami, wypuściłam go. Nie chciałam wybaczyć zdrady. Ale nie żałuję niczego. Już nie jestem tą naiwną dziewczyną. Teraz jestem dojrzałą i samowystarczalną kobietą. Wyglądam świetnie w swoich 30 latach, mając trójkę dzieci.

I bardzo chcę powiedzieć wszystkim dziewczynom: „Nigdy nie kochaj nikogo bardziej niż siebie! Przede wszystkim polegaj na sobie i swoich siłach. Ci, którzy są obok nas, tylko dopełniają naszą miłość do siebie!”

Czy zgadzasz się z główną bohaterką?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *