„Nie jestem silna, po prostu nie zostawiłeś mi wyboru”. Szczere wyznanie kobiety do swojego męża

Cześć, kochany. Wiesz, naprawdę jestem zmęczona. Mam wrażenie, że w moim organizmie uruchomił się sygnał stop i już nie chce pracować na wysokich obrotach.

Nasz związek zaczął się pięknie, 10 lat temu zostałam żoną mężczyzny w mundurze. Zawsze wydawało mi się, że słowo „wojskowy” oznacza „męski, odpowiedzialny, niezawodny”. Pierwsze wnioski zaczęłam wyciągać już po roku naszego życia małżeńskiego: za wszystko odpowiadałam ja. Rozwód? Nie, nie myślałam o tym. Przecież zawsze się szczerze kochaliśmy, więc na pewno sobie poradzę.

Od razu dałeś mi jasno do zrozumienia, że są „męskie” i „kobiece” obowiązki. I wydawało się, że wszystko było sprawiedliwe: ty zarabiałeś, a ja zajmowałam się domowym ogniskiem. Ale zawsze brakowało nam pieniędzy, więc z dzieckiem na ręku pracowałam nocami, pisałam artykuły do lokalnych gazet. Obowiązków nigdy mi nie ubywało, a ty ciągle narzekałeś, że na kolację dałam ci wczorajsze kotlety.

Teraz wszyscy mówią o tym, że kobiety są wielofunkcyjne, ale to wcale nie oznacza codziennej pracy do całkowitego wyczerpania.

Starałeś się mi pomóc, ale dla ciebie wyglądało to tak: przyszedłeś z pracy – odpocząłeś – pobawiłeś się z synem – usiadłeś przed telewizorem – wykąpałeś dziecko – poszedłeś spać.

Ja prawie nigdy nie miałam przerw na odpoczynek. Zawsze myślałeś, że dla mnie nie jest trudno zrobić przerwę między pracą, a potem iść zmienić pieluszkę synowi, a potem znowu zacząć pracować, nie zapominając przy tym przygotować ci coś smacznego na kolację.

Przepraszam, ale po tak wyczerpującym dniu nie mogę być bardzo aktywna w łóżku. Mój dzień zaczyna się o 6:00, a kończy o 00:00, i jestem tak zmęczona, że nie chcę kraść sobie nawet godziny snu, inaczej po prostu jutro nie będę w stanie wstać z łóżka.

I nie marzę o drugim dziecku, możesz się domyślić dlaczego.

Często mnie pytasz: jak kiedyś radziły sobie nasze mamy? Właściwie można by powiedzieć o nich dowcip: „Mężczyzna ma krawat na szyi, a żona ma dom, pracę, dzieci i… męża w krawacie”. Po prostu przyjrzyj się uważnie zdjęciom z lat 60-tych. Teraz powiemy jednym głosem: „To zupełnie inni ludzie”. Niektórzy z nich wyglądają znacznie starsi niż w rzeczywistości. Takie kobiety przez lata opiekowały się, sprzątały, pracowały, biegały na zebrania rodziców, gotowały jedzenie i opiekowały się swoimi mężami.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które zaczęło zdawać sobie sprawę, że takie życie nie jest właściwe. Wiele osób wciąż żyje stereotypem, że kobiety „muszą” być idealnymi żonami i matkami.

Przepraszam, ale się wypaliłam. Czas mijał, przestałeś służyć w wojsku, zacząłeś pracować w biurze. Ale u nas nic się nie zmieniło: wciąż kontynuowałam pracę, ale teraz już na pełny etat, gotowałam, wychowywałam syna, woziłam go do szkół i różnych zajęć. Nawet zająłam się remontem, kierowałam ekipą, wszystko po to, żeby cię nie rozpraszać od własnych problemów.

Manicure, masaż, po prostu kawa z przyjaciółkami – po co to wszystko? Zrobiłam kucyk i poszłam do pracy. Jeszcze się nie rozpadam.

Nie wiesz, co było ostatnią kroplą? Twoje pragnienie posiadania czworonożnego przyjaciela. Zawsze chciałeś psa i zacząłeś szukać ogłoszeń o sprzedaży labradora. Nie mogłam tego już dłużej znieść, bo wiedziałam, że to ja będę się nim opiekować.

Oboje czuliśmy się źle. Czułeś, że nasze małżeństwo pęka, ale powtarzałeś mi, że tak żyje większość rodzin. Najtrudniejsze dla mnie było przerwanie tego zamkniętego kręgu. Ale znalazłam w sobie siłę, by to zrobić.

Dobrze wiem, że nigdy nie przeczytasz tego listu. Już się rozwiedliśmy, po prostu bardzo chciałam się wygadać.

Ale wiedz, że jestem bardzo silna. Teraz czuję się lekko i spokojnie na duszy.

Czy podobał ci się list?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *