Mąż wraca do domu o wpół do siódmej wieczorem, bierze prysznic, potem idzie do kuchni zmywać naczynia, przygotowuje kolację (z półproduktów), wyciąga odkurzacz, ścierkę i w ciągu godziny uporał się ze wszystkimi sprawami

Moja ciocia jest bardzo zamożna, bo ma bogatego męża i cała rodzina jej zazdrości. Prawie niczym się nie zajmuje, oprócz swojego wyglądu, w domu mają gosposię, pieniądze zarabia mąż i w ogóle nie odmawia jej niczego. Ale bogaty nie był od razu.

Poznali się po ukończeniu uniwersytetu, wtedy pracował jako inżynier i miał przeciętną pensję. Ciocia ciągle udawała, że ma dużo pracy w domu, nie starczało jej czasu na pracę, przez co on znalazł sobie drugą pracę. Ciągle czegoś od niego wymagała i to go stymulowało do zarabiania więcej. Tak przez 18 lat wspólnego życia rozwinął się i teraz żyją tak, jak inni mogą tylko marzyć. Oto w rodzinie mówią, że ciocia sama „zrobiła” sobie męża.

Wtedy zrozumiałam, że po ślubie też trzeba „robić” sobie męża samodzielnie. Wyszłam za mąż za wysoko kwalifikowanego elektryka, pracuje w dobrej firmie i jego pensja nam w zupełności wystarcza. Ale nie podobało mi się, że nie chce niczego więcej. Zadowolił się tym miasteczkiem i nie rusza się ani na krok. Ale jeśli pójdę na macierzyński, będziemy potrzebować więcej pieniędzy.

Oto dla jego stymulacji zaczęłam działać jak moja ciocia. On wraca z pracy: w domu często panuje bałagan, kolacja nie przygotowana, albo dopiero w trakcie gotowania, w zlewie góra naczyń. Kiedy zapyta mnie, dlaczego w domu taki bałagan, mówię, że mam bardzo dużo pracy i niczego nie zdążam. Mówię mu: „Może pójdziesz do szefa i poprosisz o wyższą pensję, a ja wtedy zrezygnuję z pracy i zajmę się domem”. Ale on mi powiedział, że i matki wielodzietne radzą sobie ze swoimi obowiązkami, a ja po prostu jestem leniwa.

Sama pracuję jako sprzedawczyni kosmetyków jednej znanej firmy, grafik elastyczny, a sama profesja nie jest interesująca, ale mówię mężowi, że jestem bardzo zajęta.

On oczywiście nigdzie nie poszedł, a teraz po prostu samodzielnie wykonuje prace domowe: po pracy idzie do sklepu, kupuje gotowe pierogi lub pierożki, sam sobie je przygotowuje, odkurza w domu, a potem zmywa cały naczynia. Minął tak tydzień, drugi i widzę, że moja taktyka nie działa. Z każdym dniem było mi coraz bardziej wstyd, kiedy on zajmował się domem, a ja udawałam, że jestem bardzo zmęczona. Najgorsze jest to, że on nawet mi nie wytyka, tylko udaje, że nic się nie stało.

Jakoś dziwnie przekierował swoje siły – powinien pracować, a on postanowił zostać wieczorną gospodynią domową. Boję się, że wkrótce zrozumie, że ja też nie jestem mu potrzebna i złoży wniosek o rozwód. Nie wiem, co robić dalej.

Boję się urodzić dziecko, bo rodzinny budżet nie pociągnie wydatków na dziecko, on nie chce zarabiać więcej i niczego zmieniać. Nie wiem, jak kobiety przekształcają swoich żołnierzy w generałów, ale mi się to nie udaje.

Co robię źle?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *