W tym dniu obchodziłam moje urodziny i wybraliśmy się z Andrzejem do restauracji. Gdy tylko wzięliśmy do rąk menu, zadzwonił telefon i kuzynka Andrzeja poprosiła, czy może przenocować u nas

Dziś chciałabym się z Wami podzielić jedną nieprzyjemną sytuacją. Rodzice i krewni mojego męża są dobrymi ludźmi, bardzo towarzyskimi, ale jest coś, co mnie niezmiernie denerwuje – ciągle przyjeżdżają do nas w odwiedziny bez zaproszenia. A odwiedzają nas bardzo często.

Mój mąż przywykł do tego, że tak po prostu wchodzą do siebie nawzajem w odwiedziny, ale dla mnie to nie jest normalne. Nawet gdy jadę do swojej matki, zawsze uprzedzam o mojej wizycie. Proszę więc jego, aby zasugerował swoim krewnym, że tak nie jest zbyt uprzejme, a on się na mnie za to złości.

Ciągle pojawiają się znikąd i myślą, że sprawiają nam radość takimi wizytami. Lubię gości, ale gdy się do nich przygotowuję, wiem, że mam czym ich poczęstować, a na niespodziewane wizyty nie zawsze jestem gotowa.

Ostatnio wieczorem wróciłam z pracy, dopiero co się szykowałam do prysznica, jak od razu rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Siedzieli u nas do 1 w nocy, a ja następnego dnia rano musiałam wstać do pracy. Rodzice Andrzeja mogą spokojnie wpaść do nas w sobotę o 7:30 rano i w żartobliwy sposób powiedzieć, że przyszli nas obudzić. Nie mam prawa się wyspać nawet w weekendy.

Mój mąż, Andrzej, zawsze zachwyca się takimi niespodziankami swoich krewnych, co nie dziwi. Po prostu od razu siada z nimi przy stole i nawet nie myśli, czy mam coś do jedzenia dla gości. Po takich wizytach często kłócimy się, a ostatni tydzień mnie po prostu rozwścieczył.

Poniedziałek. Wróciłam z pracy, a do nas przyszła siostra Andrzeja, szukając wsparcia, ponieważ kobieta rozwodzi się z mężem. Płakała u nas do północy, a potem Andrzej odwiózł ją do domu.

Wtorek. W dniu moich urodzin zarezerwowałam stolik w restauracji, aby spędzić wieczór z mężem. Gdy tylko usiedliśmy przy naszym stoliku, zadzwoniła ciocia Andrzeja i poprosiła o nocleg u nas, bo nie zdążyła na autobus. Musieliśmy od razu wracać do domu, bo ona już stała u nas przed drzwiami.

Na szczęście w środę nikogo złego nie przyniosło.

Czwartek. Po pracy w przedpokoju zobaczyłam teściową – postanowiła przynieść nam swoją zapiekankę, przygotowaną według swojego nowego przepisu. Jeszcze się na mnie złościła, że musiała tak długo czekać. Ja po pracy poszłam do sklepu, nie wiedziałam, że będę miała gości.

W piątek sprzątałam, aby w weekendy mieszkanie było czyste, Andrzej spędził wieczór ze swoimi przyjaciółmi.

W sobotę spałam długo, potem przygotowałam obiad dla siebie i Andrzeja, potem kolację, jak do nas przyszła jego siostra z dwójką dzieci. Musiałam znowu wstać do kuchni i gotować także na nich. A potem jeszcze wszystko zmywać…

W niedzielę rano o 8:45 teściowie i ich ulubiona zabawa – budzenie nas z łóżka, bo śpimy zbyt długo.

Już nie wytrzymuję, do tego jestem w czwartym miesiącu ciąży, nie mogę się denerwować. Zwłaszcza gdy będę miała małe dziecko na rękach, nie będę mogła ciągle obsługiwać rodziny męża. A najbardziej denerwuje mnie w tej sytuacji to, że w ogóle nie czuję wsparcia Andrzeja. Wszystko go satysfakcjonuje i nie planuje nic zmieniać.

Co mam robić dalej? Jak dotrzeć do męża i jego krewnych?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *