Przez ponad 20 lat nie widziałam swojej rodzonej siostry. Ona ma męża, dzieci, wnuki, a ja nic poza pieniędzmi…

Dziwnie, że teraz większość uważa, że kobieta bez rodziny, dzieci, zmarnowała życie, ale ja zaprzeczałam temu od młodości. Teraz rozumiem, jak bardzo się wtedy myliłam.

O ślubie nigdy nie marzyłam i chciałam żyć własnym życiem tak, jak uważałam za stosowne. Miałam idealną młodość – robiłam to, co chciałam, i nikomu nic nie zawdzięczałam. Studiowałam turystykę i dorabiałam jako modelka. Po ukończeniu uniwersytetu dobrze zarabiałam. Miałam wiele przyjaciółek, z którymi chodziłyśmy na imprezy, dyskoteki, kupowałam stylowe ubrania. Kiedy moje koleżanki z grupy już miały po dwoje dzieci, ja podróżowałam po świecie, a każdy mój dzień był inny niż poprzedni.

Miałam wielu adoratorów, ale oni w ogóle mnie nie interesowali. Po trzydziestce zaczęłam myśleć o związaniu życia z mężczyzną, brakowało mi wsparcia, jakiegoś oparcia, ale nie znalazłam odpowiedniego kandydata. Zdecydowałam: lepiej być samotną, niż z byle kim. O mężczyźnie zaczęłam marzyć później, ale o dzieciach w ogóle nie myślałam. Nie chciałam tracić swojego zdrowia i młodości na dziecko, które całe życie będzie czegoś ode mnie wymagać.

Może po prostu bałam się jakiejś odpowiedzialności. Po czterdziestce skupiłam się całkowicie na pracy, na odłożone pieniądze postanowiłam otworzyć własny biznes, było wiele różnych problemów, ale przetrwałam je. Teraz jestem już na emeryturze – mieszkam w przestronnym mieszkaniu z pięknym remontem, kupiłam działkę za miastem, ale smutno mi uświadomić sobie, że nie mam z kim tam pojechać.

Wszystkie moje przyjaciółki na weekendy jadą do dzieci, albo te przyprowadzają im wnuki. Widzę w ich oczach blask, iskierki szczęścia, gdy opowiadają o tych maluchach, a ja jestem zupełnie samotna. Dopiero na starość zrozumiałam, że żyłam zupełnie nie tak.

Teraz najbardziej na świecie żałuję, że nie pomyślałam o urodzeniu choćby jednego własnego dziecka, by upiększyć swoje życie.

Przez całe życie nie poczułam, co to znaczy mieć obok siebie bliską osobę, która będzie cię kochać tylko dlatego, że jesteś. Kobiece szczęście – być matką, czuć się potrzebną.

Moja starsza siostra całe życie mnie pouczała, bo chciała, żebym miała rodzinę, dlatego przez wiele lat nie rozmawiałam z nią. Wkurzały mnie jej ciągłe wyrzuty, bo ona z dwójką dzieci i mężem ledwo mogła spłacać kredyty za mieszkanie, podczas gdy ja byłam zadbana, niezależna i z grubym portfelem. Teraz rozumiem, że byłam w błędzie i bardzo chcę się z nią pogodzić. Boję się, że spotkam głęboką starość w samotności.

Może powinnam jeszcze spróbować znaleźć samotnego mężczyznę i założyć rodzinę. Ale boję się, że nic z tego nie wyjdzie.

Jak mam dalej żyć w takiej sytuacji?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *