Mam 44 lata i teraz mam okazję wyjść za mąż – jeden mężczyzna złożył mi propozycję. Michał jest dobry, ale odmówiłam mu. Wiele moich mężatek przyjaciółek nie rozumie mnie, mówią, że robię błąd, uważają, że starość lepiej spędzać we dwoje. Ale przez swoje życie doszłam do przeciwnego wniosku – nie chcę więcej wychodzić za mąż

Wyszłam za mąż w wieku 26 lat. Urodziłam córkę. Żyliśmy z mężem nieźle, ale potem mąż zaczął zostawać w pracy, a na moje pytania – gdzie był, tylko wykręcał się. I szukał powodów, by się ze mną kłócić.

To mu się nie podobało, że odpoczywam za dużo, to źle gotuję, nie smacznie. Gdy poszłam do pracy, stwierdził, że zarabiam za mało.

Wszystkie pretensje sprowadzał do tego, że jego mama wszystko zdąża: i w domu, i na działce, i w pracy. I u niej zawsze czysto, porządek i smaczne jedzenie.

Nie powiem, żeby byłam leniwa. Nie, robię wszystko na miarę sił. Po prostu, gdy wracasz z pracy bardzo zmęczona, produktywność już nie ta, i nic nie chce się robić.

Próbowałam wytłumaczyć mężowi, że nie jestem robotem, a żywą osobą, której właściwe jest męczenie się. I w ogóle, byłoby nieźle, gdyby mi trochę pomagał.

Przez to pokłóciliśmy się. Mąż oświadczył, że jeśli nie chcę prowadzić gospodarstwa domowego, to w budżecie rodzinnym powinniśmy się dorzucać równo.

Oczywiście, to do niczego dobrego nie doprowadziło. Nieporozumienia między nami tylko narastały.

W końcu zdecydowałam, że nadszedł czas coś zmienić. Jeśli już teściowa taka idealna kobieta, to niech on z nią mieszka. Dość tych porównań na moją niekorzyść!

Rozwiedliśmy się, mąż poszedł do swojej idealnej mamy, a ja zostałam sama. Córkę wychowałam, i do ludzi doprowadziłam. Teraz niech sobie sama. A ja żyję dla siebie.

Teraz rozumiem, że postąpiłam absolutnie słusznie, oddając męża jego matce.

Absolutnie nie żałuję, że kiedyś zdecydowałam się rozwieść. Mam swoje jednopokojowe mieszkanie, dorosłą córkę, ulubioną pracę. Czego jeszcze potrzeba do szczęścia? Tak, nie zmuszam się. Jest nastrój – posprzątałam, nie ma – leżę na kanapie. Ta sama historia z gotowaniem: chcę gotuję, nie chcę – robię kanapkę.

Nie zamierzam wychodzić za mąż, chociaż przyznaję, że Michał to dobry mężczyzna, marzenie każdej kobiety.

Moja najlepsza przyjaciółka prosi mnie, żebym dobrze przemyślała, by nie stracić takiej szansy. Przekonuje mnie, że potem bardzo tego pożałuję.

Ale nie jestem gotowa zamienić swojego wolnego życia na małżeństwo. Nie chcę, i tyle!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *