Za kilka dni babcia tak rozpieszczała wnuki, że matka musiała długo reedukować dzieci

W naszej rodzinie dorastają trójka małych dzieci. Najstarsza córka, Ola, ma 5 lat, najmłodsza, Maria, ma 4 lata, a najmłodszy, Myśko, ma zaledwie dwa lata.

Żona już nalega, że chce wrócić do pracy, ale ze względu na to, że syn jest jeszcze bardzo mały i nie zostanie przyjęty do przedszkola, musieliśmy szukać innych opcji. Żona mówi, że dzieci jej współpracowników są pilnowane przez ich rodziców, którzy zabierają je do dziadków rano i odbierają wieczorem.

Dobra opcja! Mamy moją mamę, która mieszka bardzo blisko nas. Ja oczywiście zapytałem moją mamę, czy nie będzie miała nic przeciwko pomocy. Z radością się zgodziła, ale dodała, że jeśli musi gdzieś wyjść, jedno z nas, żony albo ja, musi ją zastąpić. Porozmawiałem z żoną, powiedziała, że możemy ją łatwo zastąpić.

Żona wypisała cały harmonogram karmienia, co podać do jedzenia, gdzie spacerować i o której godzinie kłaść dzieci spać. Oczywiście matce nie podobały się zasady synowej, ale nie pokazała tego. Następnego dnia zabraliśmy dzieci do babci, a sami udaliśmy się do pracy. Wieczorem, po pracy, pospieszyliśmy do mamy, żeby dowiedzieć się, jak minął pierwszy dzień.

Ale gdy weszliśmy do domu, zobaczyliśmy matkę leżącą na łóżku, dzieci biegały po domu, zabawki były rozrzucone, zasłony były porwane. Zaskoczona żona zapytała, czy babcia położyła dzieci do spania w południe. Na co odpowiedziała, że nie miała czasu na nic, dzieci nie chciały spać, tylko chciały się bawić.

Ale ze względu na to, że pogoda nie sprzyjała wychodzeniu, trzeba było pozwolić im biegać po domu, przez co zrobili bałagan w domu. Nawiasem mówiąc, mama powiedziała nam, że już nigdy nie będzie z nimi siedzieć. A żona sama powiedziała, że jej teściowa już więcej nie zabierze dzieci. Po takim “wypoczynku” u babci żona musiała jeszcze przez kilka tygodni organizować harmonogram dnia dzieci. Żona wróciła z pracy do urlopu macierzyńskiego, żeby siedzieć z dziećmi, i po tym już nie ufała nikomu z opieką nad swoimi dziećmi.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *