– Nie boisz się rozwodu w wieku 40 lat? – A czego miałabym się bać? – No przecież teraz wszyscy będą się śmiać z ciebie, będą cię wytykać palcami…

Z Piotrem jesteśmy w małżeństwie od dawna, oboje pracujemy, dbamy, wychowujemy syna. Nie przeprowadzamy luksusowego życia, ale mamy wystarczająco dużo pieniędzy: spłacamy kredyt hipoteczny za mieszkanie, i nawet raz lub dwa razy w roku pozwalamy sobie na zagraniczną wakację. Mamy mieszkanie, które dostałam po babci, a teraz wynajmujemy je i z tych pieniędzy spłacamy kredyt za nowe mieszkanie, pozostały nam jeszcze trzy lata.

Siostra mojego męża, Agnieszka, świętowała swoje trzydzieste urodziny w restauracji – było dużo gości, praktycznie cała rodzina, w tym my z mężem. Przez cały wieczór wszyscy goście zachowywali się dziwnie – podchodzili do mojego Piotra, obejmowali go i mówili, że jest bardzo hojny, bo zrobił taki prezent siostrze.

My nie rozumieliśmy o co chodzi, przecież daliśmy jej 3 000 złotych, czy to aż tak duży prezent? Uroczystość była wspaniała, dopóki głos nie zabrała teściowa. Po jej przemówieniu zrozumiałam, dlaczego wszyscy mówili o naszej hojności:

– Moje dzieci, jestem tak szczęśliwa, że mogę być tu z wami, mojej córce właśnie skończyło się trzydzieści lat. Synku, bardzo cię kochamy, teraz nadszedł czas, aby zrobić godny prezent dla swojej siostry. Masz przecież dwie mieszkania, więc wybierz jedno, które oddajesz jej! – powiedziała teściowa z radością w oczach.

Byłam w szoku, najpierw chciałam się śmiać, myślałam, że to żart. Ale gdy wszyscy goście zaczęli klaskać w dłonie, zrobiło mi się strasznie. Nie mogłam nic powiedzieć, mąż był wtedy równie zaskoczony. Wtedy wstała siostra i zwróciła się do męża:

– Nie, no, o co chodzi, nie chcę tego, oddaj mi to mieszkanie w nowobudowie!

Oczywiście, wtedy już stanęłam w ich obronie. Powiedziałam głośno, że mieszkanie to zbyt drogi prezent, a poza tym jedno z nich jest moje, a ja nie mam zamiaru niczego oddawać.

– Jak śmiesz tak mówić! Ile on wydał pieniędzy na remont w tym mieszkaniu, to znaczy, że teraz ono jest jego! Wiesz, że teraz jesteś tutaj w obcej rodzinie, nie masz prawa dysponować – odpowiedziała teściowa.

– Nie wiem, co sobie wymyśliliście, ale to mieszkanie będzie należało do mojego syna, kiedy dorośnie – powiedziałam.

Piotr w ogóle nie ingerował w rozmowę, wtedy zwróciłam się do niego, żeby też stanął w naszej obronie, ale kiedy zaczął mówić, ja już żałowałam:

– Posłuchaj, mama ma rację. Mamy dwie mieszkania, dlaczego by nie podarować jednego? Dobrze zarabiamy, zarobimy jeszcze na mieszkanie dla syna, a siostra jest samotna, rozwiedziona, nigdy nie będzie mogła sobie pozwolić na mieszkanie.

Byłam jeszcze bardziej zła, mieszkanie było moje, a dla niego tak łatwo rozporządzać cudzym majątkiem. Niech wybierze, niech dzieli się z siostrą swoim hipotecznym mieszkanie. W takim przypadku składam wniosek o rozwód. Rodzina zaczęła plotkować, powiedzieli, że jestem nieczuła, skąpa…

Maria Ołehiwna dumnie oznajmiła, że nie mam tu miejsca w ich rodzinie, a Piotr nadal milczał. To był ostatni kroplą, wstałam i wyszłam od stołu. Teraz rzeczywiście składam dokumenty rozwodowe, nie mam zamiaru mieszkać z mężem, którego zdanie matki jest ważniejsze niż moje. Poradzę sobie ze wszystkim, mam jeszcze rodziców, to dopiero są moje oparcie.

Co myślisz na ten temat?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *