Szczerza historia mężczyzny, który nie chce wychowywać cudzego dziecka

To prawda, że po nieudanym małżeństwie trudno jest ponownie zbudować zdrowe i trwałe relacje, dlatego po rozwodzie wielu ludzi traci nadzieję. Tracą wiarę w to, że inna osoba może przynieść jakąś korzyść do ich życia. Często zdarza się, że kobieta po rozwodzie rozkwita, co przyciąga uwagę innych mężczyzn. Niektórzy odważają się nawet zakochać ponownie… Ale czasami nowym związkami przeszkadzają dzieci z pierwszego małżeństwa. Oto szczera historia mężczyzny, który nie jest w stanie zaakceptować cudzego dziecka.

Syn z pierwszego małżeństwa Z tą kobietą zaczęliśmy się spotykać rok temu. Była naprawdę wyjątkowa – bardzo mądra, piękna i do tego doskonała gospodyni. Miała bardzo delikatny charakter, zawsze potrafiła uspokoić, co było ważne, ponieważ czasami mogłem być zbyt impulsywny. W konfliktach była wyrozumiała, czego jeszcze nie spotkałem, ponieważ większość dziewcząt nie dawało rady. Ogólnie czułem się z nią bardzo komfortowo, więc poświęciłem wiele czasu, aby zdobyć jej serce. Na początku była przeciwna naszym związką, ale ja zakochałem się bez pamięci. Z każdym dniem Olena ukazywała mi się tylko z lepszej strony, nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Wtedy zaczęły mi się pojawiać myśli: “Czy naprawdę spotkałem tę jedyną i jedyną, z którą jestem gotów spędzić resztę życia?”… Ale potem dowiedziałem się, że ma syna z pierwszego małżeństwa.

Wtedy jeszcze się spotykaliśmy, i to nie bardzo mnie martwiło, Olena zostawiała siedmioletniego Sergiusza z babcią, i to nie przeszkadzało nam. Potem razem poszliśmy na spacer – bawiliśmy się dobrze we trójkę… Długo zastanawiałem się, jak postąpić słusznie, ale w końcu zaproponowałem Olenie przeprowadzkę do mnie (wcześniej żadna dziewczyna nie miała takiej propozycji ode mnie). Powiedziałem, że obiecuję dbać o jej syna, ale nie obiecuję kochać go jak własnego dziecka.

Życie razem Olena przeprowadziła się do mnie z synem, urządziłem mu oddzielną sypialnię, kupiłem biurko i łóżko, wydałem dużo pieniędzy na obce dziecko, ale ta ofiara była warta tego, aby widzieć swoją ukochaną kobietę obok siebie każdego dnia. Wydawało się to rajem: budzę się z Oleną, przytulam ją do siebie, cieszę się jej naturalnym pięknem, jej zapachem – a tu nagle wlatuje do nas mały, krzyczy, wskakuje na łóżko… i moje dobre samopoczucie znika.

Jest bardzo kapryśny, ciągle niezadowolony, niszczy wszystko wokół, w domu ciągły bałagan – jestem już zmęczony. Nie spodziewałem się, że Sergiusz jest takim upierdliwym dzieckiem. Czasami pojawiały się myśli, że pośpieszyłem się i popełniłem wielki błąd. Ten chłopiec denerwuje mnie coraz bardziej.

Kiedy mówię Olenie, że chcę mieć własne dzieci, odpowiada, że nie radzi sobie nawet z jednym. Ale nie jestem gotów inwestować w cudze dziecko!

Problemy w związku Ostatnio zacząłem zauważać, że w naszych idealnych dotąd związkach coś pękło i się urwało. Z Oleną już nie jest tak interesująco, ponieważ patrzę na nią, a przed moimi oczami jest jej syn. Dłużej zostaję w pracy tylko po to, żeby nie wracać do domu. Kiedy wcześniej spędzaliśmy czas razem, wydawało się, że świat wokół przestaje istnieć… Wierzyłem, że nic nie może zakłócić naszej miłości, a teraz nie ma już tego iskierki. I wiem, dlaczego tak się dzieje – to przez syna Oleny z pierwszego małżeństwa. Bo cały czas myślę o nim… Rozumiem, że nie jestem w stanie kochać go jak własnego dziecka, i to sprawia mi jeszcze większy ból.

Czy nasze związki upadną przez cudze dziecko? Nie chcę stale dostosowywać się do dziecka, takie poświęcenia nie są warte nawet miłości. Teraz zastanawiam się, czy zaproponować Olenie przeprowadzkę, aby miał czas, żeby się zastanowić nad sobą. Możemy nadal się spotykać – babka zajmie się synem, a my znów będziemy spędzać czas tylko we dwoje…

Co byście poradzili bohaterowi tej historii? Czy warto zaakceptować syna Oleny, czy lepiej zakończyć związek? Podzielcie się swoją radą w komentarzach.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *