– Mamo, po co mi żona, skoro mam ciebie? – powiedział 35-letni syn. Ale to moja wina, że tak myśli…

Wyszłam za mąż od razu po ukończeniu uniwersytetu, a potem przez siedem lat nie mogłam zajść w ciążę. Dla mnie to była prawdziwa tragedia, więc kiedy w wieku 30 lat zobaczyłam dwie kreski na teście – stałam się najszczęśliwszą kobietą na świecie. Ileż to łez przelałam do tego momentu, nawet zastanawiałam się nad adopcją. Ale mój mąż wierzył i zaszczepiał we mnie wiarę.

Ogólnie rzecz biorąc, urodziłam chłopca, z czasem zaczęłam sobie uświadamiać, że późne macierzyństwo jest bardzo trudne. Czułam się, jakbym była jeszcze młoda, ale brakowało mi energii. Zaczęłam częściej myśleć o tym, że może nie doczekam się wnuków. W końcu musi się nauczyć, znaleźć pracę, ożenić. Moje obawy nie były bezpodstawne.

Mam 65 lat, a mój syn 35, nie ma ani żony, ani dzieci. Nadal mieszka ze mną, a teraz, kiedy mój mąż odszedł, jeszcze bardziej się przy mnie przywiązał. Kocham go, troszczę się o niego i nie planuję wyrzucać go za drzwi, ale również chcę wnuków.

Rozumiem, że dopóki będzie przy mnie, na pewno się nie ożeni. Pewnego razu postanowiłam go prosto zapytać, kiedy zamierza szukać żony. Na to odpowiedział mi spokojnie:

– Mamo, po co takie pytania? Przecież jesteś dla mnie mądrą kobietą, czy sama nie zdajesz sobie sprawy? A ja nie jestem już małym chłopcem, mam 36 lat, a całe życie spędziłem z ludźmi, którzy mnie opiekowali. Pracuję, wracam z pracy, a w domu jest pyszne jedzenie, czysto i schludnie, wyprasowane koszule. Rozumiesz, dajesz mi komfort, i jestem od ciebie zależny. Czasami mam wrażenie, że mam już opiekuńczą żonę. Tylko ty kochasz mnie szczerze, w to nie mam żadnych wątpliwości. Po co ci wnuki? Razem nam tak dobrze jest… Chcesz, żebyśmy przyjęli kota?

Po prostu nie miałam co odpowiedzieć. Sama zepsułam wszystko. Mąż często mi mówił, żebym dała synowi spokój i mniej się nim opiekowała. Jednak wierzyłam, że miłość i troska nie mogą zaszkodzić. Pracowałam przez całe życie dla swojego syna, a teraz nie wiem, co dalej robić. Nie jestem gotowa spędzać reszty swojego życia tylko na opiece nad dorosłym synem. Kocham go nieskończenie, ale to niewłaściwe.

Co mam teraz robić?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *