Po rozwodzie wróciłam do rodziców, ale nie są oni zachwyceni moim powrotem. Mieszkanie, w którym obecnie mieszkają, należy do mojej siostry i to właśnie siostra jest przeciwko, nie chce, żebym tam również mieszkała

Moje życie rodzinne się nie ułożyło, a przyczyną tego są moi rodzice. Wyszłam za mąż nie dlatego, że sama tego bardzo chciałam, ale dlatego, że oni nalegali, ciągle mówili, że lata mijają, więc trzeba szybko wyjść za mąż.

Z Andrzejem poznałam się na uniwersytecie, wydawał mi się godnym kandydatem, pobraliśmy się. Miałam wtedy 22 lata, a on 24. Po ślubie przeniosłam się do niego, mieszkaliśmy razem rok.

Wszystko między nami było jakby nieźle, ale potem nagle oświadczył, że uświadomił sobie, że nie jest gotowy na życie rodzinne, a tu żona, którą trzeba utrzymać. A on chce żyć, nie ponosząc odpowiedzialności, i chce żyć sam.

Andrzej odszedł z pracy, mówiąc, że oszczędności wystarczą mu na życie dla siebie, kocha mnie, ale nie chce rodziny i dzieci.

Nie wiedziałam, co myśleć, bo nie było widocznych powodów takiego zachowania męża. Nie miałam wyboru, zebrałam rzeczy i poszłam mieszkać do rodziców. Ale okazało się, że i rodzice mnie nie potrzebują.

Rodzice są przekonani, że sama jestem we wszystkim winna, mówią, że trzeba było patrzeć, za kogo wychodzisz za mąż. Nawiasem mówiąc, kiedy wychodziłam za mąż, rodzice byli zadowoleni i mówili, że to dobrze.

A teraz z jakiegoś powodu zmienili zdanie. Codziennie pytają mnie: „Kiedy wreszcie się od nas wyprowadzisz?”. Milczę, bo nie mam dokąd się wyprowadzić, nie zarabiam tyle, by iść do wynajętego mieszkania.

Podejrzewam, dlaczego rodzice nie są zachwyceni moim powrotem. Mieszkanie, w którym obecnie mieszkają, zostało niedawno kupione. Rodzice sprzedali swoje stare mieszkanie, a lwia część dołożona została przez moją siostrę, która wyszła za bardzo zamożnego mężczyznę. Dlatego od razu rodzice przepisali to mieszkanie na siostrę.

Odkąd wyszłam za mąż, rodzice po prostu mnie wykreślili ze swojego życia.

Siostra ma męża i dziecko. Mają osobne mieszkanie plus jeszcze dwa mieszkania, które wynajmują. Żyją bardzo dobrze.

Codziennie dzwoni do rodziców i mówi, że nie podoba jej się, że mieszkam w tym mieszkaniu i żebym się wyprowadziła. Syn u niej jest mały, ale to mieszkanie ma mu przypaść, gdy skończy 18 lat. Ale ja nie roszczę pretensji. Tymczasowo tam mieszkam.

Po rozwodzie i tak jest mi ciężko, a nikt mnie nie chce wesprzeć. W domu sprzątam, gotuję, oddaję rodzicom pieniądze na jedzenie, ale i tak nie są mną zachwyceni.

Przy tym siostra ciągle powtarza, że mnie kocha i życzy mi szczęścia. Ale wyrzuca, żebym więcej zarabiała i dążyła do większego.

Rodzice mi nie pomagają, mimo że sami nie narzekają na brak pieniędzy. Nie roszczę pretensji do ich pieniędzy. Sama zarabiam, ale na razie nie dużo. Życie rodzinne mi się nie ułożyło, czyżbym była winna? Potrzebuję tymczasowego wsparcia od rodziców, a oni nawet tego mi nie chcą dać.

W oczach moich rodziców sukcesem jest tylko siostra, która dobrze wyszła za mąż i jeszcze im pomaga. A ja jestem dla taty i mamy jakby wstydem. Bardzo przykro, że w naszych czasach wszystko rozstrzygają pieniądze.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *