Rodzice mojej żony uznali, że ​​skoro teraz jestem ich zięciem, to można mnie wykorzystywać jako konia pociągowego.

Moja żona pochodzi ze wsi, cała jej rodzina nadal tam mieszka. Ja zabrałem Weronikę do miasta – bo tam mam pracę i własne mieszkanie.

Poznaliśmy się na studiach i od razu zaczęliśmy się spotykać. Później się pobraliśmy, ale z jakiegoś powodu rodzina Weroniki uważała, że ​​powinniśmy mieszkać na wsi. Na zasadzie – jeżeli tu nie mieszkasz, to nie będziemy ci pomagać.

Ale w czym niby mają nam pomóc? Mam wyższe wykształcenie, wkrótce mam dostać awans i jestem w stanie utrzymać rodzinę. Poza tym, kiedy miałem 20 lat, rodzice dali mi mieszkanie, więc mieliśmy gdzie mieszkać.

Nie widziałem powodu, dla którego miałbym rezygnować z życia w mieście, a moja żona całkowicie mnie popierała. Ona sama nie chciała wcale wracać na wieś. Tam życie jest zupełnie inne – codziennie trzeba ciężko pracować fizycznie, nie ma dokąd wyjść wieczorem i w ogóle, jesteśmy już przyzwyczajeni do innych realiów.

Po tym, jak nie zgodziliśmy się na ich propozycję, krewni mojej żony przez jakiś czas byli na nas obrażeni, ale nie przestaliśmy przez to się z nimi widywać. Z czasem zaakceptowali nasz wybór.

Pewnej wiosny, to był akurat czas sadzenia ziemniaków, teściowie poprosili nas o pomoc. A muszę powiedzieć, że pola mają naprawdę dużo. Nigdy nie mogłem zrozumieć, po co aż tyle sadzić, skoro potem połowę i tak się wyrzuca. Mimo wszystko, przyjechaliśmy do nich, ale od razu zapowiedziałem, że nie na długo.

Chociaż pomagałem w polu tylko przez 2 godziny, moje plecy bardzo boleśnie odczuły cały ciężar takiej pracy. Jednak zamiast „dziękuję” usłyszałem tylko pretensje: „dlaczego tak mało?”. A potem dowiedziałem się, że cała rodzina narzekała na mnie do Weroniki, że jestem beznadziejnym gospodarzem i słabym mężczyzną.

Rozzłościło mnie to, bo jednak poświęciłem swój czas, zdrowie – i po co?

Postanowiłem już więcej nie pomagać im w takich sprawach. Niech robią, jak chcą – ja wolę kupić sobie ziemniaki w sklepie i nie rujnować sobie przy tym kręgosłupa. I niech sobie o mnie myślą, co chcą.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *