Moja synowa stale dowozi do pracy ją jeden i ten sam samochód, i wszyscy sąsiedzi to widzą. Któregoś dnia nie wytrzymałam, wyszłam pod blok, usiadłam na ławce i zaczęłam czekać na synową. Jak zawsze, o szóstej wieczorem, podjechał ten sam samochód pod nasz blok, i podeszłam do nich

Mój syn się ożenił i tak ślepo wierzy swojej żonie, że nie chce widzieć oczywistych rzeczy, które dzieją się na oczach wszystkich. Osobiście mi się przed sąsiadami wstydzi, bo oni wszyscy aktywnie obserwują.

Teraz żyją razem ze mną w moim mieszkaniu. Syn pracuje do późna, ale przecież ja nie pracuję i wszystko widzę. Problem polega na tym, że od pewnego czasu moja synowa jest podwożona do pracy zawsze tym samym samochodem. Wychodzi z auta na oczach wszystkich sąsiadów i idzie do domu.

Któregoś dnia nie wytrzymałam, wyszłam pod blok, usiadłam na ławce i zaczęłam czekać na synową. Jak zawsze, o szóstej wieczorem, podjechał ten sam samochód. Tylko tym razem synowa nie spieszyła się, żeby wyjść. Przez dziesięć minut siedziała, a potem dopiero wyszła.

Nie wytrzymałam, podeszłam do auta i przypomniałam jej, że jest zamężną kobietą. Zapytałam, czy nie ciekawi się, co myślą o niej sąsiedzi? Później musiałam jej wysłuchiwać i stawać się jeszcze bardziej czerwona z powodu haniebnego zachowania żony mojego syna?

Nie mogłam się powstrzymać, podeszłam do samochodu i przypomniałam jej, że jest mężatką. Zapytałam, czy nie ciekawi się, co sąsiedzi pomyślą o niej?

Ale zamiast przeprosin, odpowiedziała, że to nie moja sprawa, i że po prostu załatwiała sprawy z kolegą z pracy. Odwróciła się i poszła do domu.

Później przyszedł syn, ale postanowiłam mu nic nie mówić. Nie chciałam go smucić. Ale oto synowa wszystko skręciła tak, że syn zaczął mi zarzucać, że bez powodu atakuję jego żonę. Syn powiedział, żebym poprosiła żonę o przeprosiny.

Dodał, że kolega z pracy dowozi synową, ponieważ jest po drodze. Tylko że nie czasami, ale stale. Każdej wieczoru. Ale o tym nie powiedziałam synowi, uznałam, że nie warto jeszcze bardziej zaostrzać sytuacji.

Moje obawy potwierdziły również moje przyjaciółki, które siedzą na ławkach i widzą to samo, co ja. Nie będzie przecież zwykły kolega codziennie podwozić współpracownicę do domu. Przecież on ma swoją rodzinę, czy nie?

Sąsiadka poradziła mi, abym otworzyła oczy synowi i powiedziała mu, kto i jak często dowozi jego żonę.

Ale nie jestem pewna, czy to powinnam zrobić. Oni się potem pogodzą, a ja zostanę w roli winowajcy. Przecież żyjemy wszyscy razem, i nie chcę, żeby nasze życie zamieniło się w stałą konfrontację. Ale z drugiej strony nie chcę, żeby synowa mnie i mojego syna oczerniała. Nieprzyjemnie to przed sąsiadami.

Otóż nie wiem, co mam zrobić. Czy może syn naprawdę nie wie, że ten kolega tak często podwozi jego żonę?

Czy powinnam z nim rozmawiać ostrożnie, czy lepiej się nie wtrącać i niech sami sobie radzą?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *