Kiedy zdecydowałem się na ślub, moja mama od razu nie polubiła przyszłej synowej. Teraz żałuję, że wtedy nie posłuchałem mamy.

Moja mama wychowała mnie sama, całe jej życie było poświęcone mnie, i zrozumiałem, że jest bardzo do mnie przywiązana. Moją młodą żonę moja mama początkowo przyjęła neutralnie, po prostu cieszyła się ze mnie, że wreszcie znalazłem swoje szczęście i nie mogła się doczekać, kiedy pojawią się wnuki.

Zdecydowaliśmy się mieszkać razem, żona nie miała nic przeciwko, a mamy byłoby łatwiej – synowa by pomagała. Jednak praktycznie od razu zaczęły się problemy i niezadowolenie między mamą a moją żoną.

Próbowałem przekonać mamę, aby nie obrażała się na żonę, mówiłem, że jest jeszcze młoda, niedoświadczona, chce wszystkiego od razu, itp. Ale mama nie obrażała się, nawet nie próbowała się kłócić, tylko starała się załagodzić sytuację. Jestem bardzo zajęty w pracy, więc nie wiem, co się działo w domu, ale żona zaczęła się ciągle skarżyć na moją mamę.

Pewnego dnia mamie stało się źle, a żona była zaproszona do przyjaciół w tamtym dniu. Ale ponieważ wezwano karetkę, nie mogła opuścić domu. Ale szkoda było marnować dzień wolny, więc i tak zaprosiła przyjaciół do nas. I kiedy wróciłem wieczorem z pracy, byłem zdumiony.

Mama leży, źle się czuje, dzwonili jej dwukrotnie po karetkę, a moja żona w sąsiednim pokoju świętuje ze swoimi przyjaciółmi! Jak można było postąpić w taki sposób? Ostatecznie pokłóciliśmy się, wieczór był zepsuty, żona płacze, mamie jest przykro, czuje się winna, a ja nie wiem, jak się rozerwać między nimi!

Po tym zwróciłem uwagę na żonę i zrozumiałem, że przerzuciła wszystkie swoje obowiązki domowe na mamę! Pranie, gotowanie, sprzątanie, nawet zakupy prawie zawsze robiła moja mama…

I mimo to – żona nie przegapiła okazji, by zauważyć coś nie tak, jeśli coś jej nie pasowało. Zaproponowałem żonie, żebyśmy przeprowadzili się osobno, ale zaskakująco odmówiła! Czekała już na dziecko i wiedziała, że teraz nie da rady samodzielnie. Wtedy uciszyła się, przestała narzekać, aby nie zrezygnowałem z mojego pomysłu. Wkrótce potem urodziło się dziecko, a mama bardzo nam pomagała z dzieckiem, nawet zabierała je na noc do siebie spać, abyśmy się wyspać.

Ale żona zaczęła zarzucać jej jeszcze bardziej – alergia u dziecka, za ciepło ubrane, potem na odwrót, po spacerze z babcią i ta lista pretensji się nie kończyła. I jednocześnie żona bez końca skarżyła się, że nie radzi sobie, że zmęczona dzieckiem, że musi wszędzie biec i jeszcze musi zapewnić opiekę nad chorą teściową… A sama spokojnie chodziła na fitness, do basenu, do salonów piękności – dbała o siebie. A mama nigdy nie narzekała… wszystko znosiła.

Nawet nie wyobrażam sobie, ile by to wszystko trwało, gdybym pewnego dnia nie wrócił do domu po dokumenty, które przypadkowo zapomniałem. Wszedłem do korytarza i usłyszałem z kuchni wręcz nieprzyzwoite krzyki żony.

Żona krzyczała, że moja mama ją denerwuje, że powinna być oddana do domu opieki dla osób starszych. A mama płakała i milczała. I razem z babcią płakał nasz synek. W tamten dzień nie poszedłem do pracy. Mieliśmy bardzo trudną rozmowę z żoną.

Zawsze uważałem, że moja żona to najlepsza, dobra, mądra kobieta. A okazało się, że żyję z osobą, która zupełnie nie ma poczucia współczucia i szacunku dla ludzi starszych. Ogólnie rzecz biorąc, się rozeszliśmy

Żona nie tylko otrzymała ode mnie mieszkanie, które naiwnie jej przepisałem, ufając jej całkowicie, ale także zakazała nam, mojej mamie i mnie, widywać się z dzieckiem. To dla nas obu jest bardzo trudne.

Mogę spotykać się z nim czasami, na terytorium żony, a mama po wszystkich tych kłótniach jest ciężko chora i praktycznie nie wychodzi z domu. Tak zakończył się ten nieprzyjemny finał.

Czuję się bardzo winny przed mamą, że tyle czasu nie zauważałem, co się działo w domu, co tyle przeszła z mojej już byłej żony. Ale mam tylko jedną mamę, i nikt jej nie obroni poza mną.

A żona? Nie spieszy mi się z szukaniem nowej żony, nie chce się tak bardzo pomylić jeszcze raz.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *