Bożena i jej mąż wracali do domu po spotkaniu z przyszłymi teściami syna. Przyjęli ich bardzo gościnnie, ale jednak coś było nie tak. Najbardziej zaskoczyły ich słowa teściowej już na koniec: „No nic, mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży”. Co ona miała na myśli?

Bożena z mężem mają dwóch synów. Każda matka uważa, że jej dzieci są najlepsze i najpiękniejsze, ale Bożena często słyszała od nieznajomych, że jej synowie są naprawdę przystojni. Obaj wysocy, dobrze zbudowani, z regularnymi rysami twarzy. Wszystkie dziewczyny się za nimi oglądały.

Starszy od dawna jest żonaty, niedawno urodził mu się pierworodny. Ale młodszy jakoś nie miał szczęścia w życiu osobistym.

Przez trzy lata spotykał się ze swoją pierwszą miłością, a potem jakoś się między nimi popsuło i z nim zerwała. Później zmieniał dziewczyny prawie co miesiąc, nie mógł przeżyć takiej zniewagi. Ostatnio jakby się trochę pozbierał, całkowicie pogrążył się w pracy.

Rodzice w końcu odetchnęli z ulgą. Jak się okazało – nie na długo.

Pewnego wieczoru syn przyprowadził do ich domu nową dziewczynę i postawił ich przed faktem, że już złożyli dokumenty, ślub się odbędzie za miesiąc.

Bożena spojrzała na tę dziewczynę i pomyślała ze smutkiem: „Ona nie pasuje do mojego syna, no nie pasuje”. Za ładna, ubrana w drogie rzeczy, jakby właśnie wyszła z reklamy. Sama jej torebka kosztowała tyle, ile miesięczna pensja Bożeny. Nie rozumiała, co ją przyciągnęło do ich syna?

Była spokojna, uprzejma, ale to tyle. Żadnych emocji, jakich można się spodziewać po dziewczynie, która ma wyjść za mąż. Kompletna apatia.

Za to syn w ogóle nie zauważał powściągliwości swojej narzeczonej. Sam promieniał ze szczęścia.

Po spotkaniu z przyszłymi teściami Bożena jeszcze bardziej zaczęła się martwić. Mili ludzie, przyjęli ich bardzo gościnnie. Są zamożni, ale przy tym się w ogóle nie wywyższają. Wyglądało nawet, jakby przepraszali za luksusy w swoim domu.

Ogólnie jakoś dziwnie się zachowywali. Patrzyli, jakby byli winni, odwracali wzrok. Kiedy Bożena chciała coś zapytać o pannę młodą, natychmiast zmieniali temat.

Najbardziej zaskoczyły ich słowa teściowej już na koniec: „No nic, mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży”. Co ona miała na myśli?

– Może nasza przyszła synowa jest już w ciąży z kimś innym, a może ma jakiś problem zdrowotny i dlatego tak szybko chce wyjść za mąż? – zapytał mąż Bożeny, jakby czytał jej w myślach.

W odpowiedzi tylko wzruszyła ramionami. Kto ją tam wie?

Miesiąc minął bardzo szybko. Większość kosztów ponieśli teściowie, o innej opcji nie chcieli nawet słuchać. Bożena znów odniosła wrażenie, że za coś przepraszają.

W końcu nadszedł dzień ślubu. Wszystko odbyło się z przesadną pompą. Bożenie było aż wstyd przed rodziną i przyjaciółmi. Komu teściowie chcieli zaimponować? Ale panna młoda po raz pierwszy wyglądała na zadowoloną.

Nowożeńcy wybrali się w podróż poślubną. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, ale niepokój nie ustępował. I nie bez powodu.

Syn wrócił już następnego dnia – sam. Blady, jak nie on. Nie chciał nic mówić.

Niemal natychmiast zadzwoniła teściowa. Płakała, bardzo przepraszała. Obiecała, że ​​na pewno zwrócą im wszystkie wydane pieniądze.

Okazuje się, że ich córka wyszła za mąż, żeby zrobić na złość poprzedniemu chłopakowi. Chciała się tak na nim zemścić i chyba osiągnęła swój cel. W dalszą część podróży wyruszyła ze swoją dawną miłością, a pan młody wrócił do domu.

Bożena nie słuchała, rozłączyła się. Jakie pieniądze, jakie przeprosiny? Czy wyleczy się nimi złamane serce?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *