Teściowa dała nam pieniądze na mieszkanie, a teraz przychodzi kiedy chce

Moja teściowa zawsze była trochę dziwna. Wydawała mi się taka już wtedy, kiedy dopiero się poznaliśmy, a ja zacząłem się spotykać z jej córką, Dorotą. Czas mijał, ale nic się nie zmieniło, przynajmniej nie na lepsze. Niestety… Ona też od początku za bardzo mnie nie lubiła. Mimo, że nigdy jej się nie sprzeciwiłem ani nawet nie zwróciłem żadnej uwagi.

Spotykałem się z Dorotą przez 2 lata. Wdała się w ojca. Była bardzo miła, spokojna, szczera i zrównoważona. Po jakimś czasie oświadczyłem się. Zaczęliśmy szykować się do ślubu. Moi rodzice byli bardzo szczęśliwi, bo jestem ich najmłodszym synem. Mieszkali daleko, na wsi. Mieli trochę oszczędności, więc pomogli nam wyprawić wesele.

Później oddaliśmy im część tych pieniędzy z kopert od gości. Teściowa w ogóle nam nie pomogła. Wręczyła nam 500 zł. w dniu ślubu. Ale czas mijał, musieliśmy gdzieś zamieszkać. Moja teściowa ma jednopokojowe mieszkanie. Byłoby nam za ciasno. Oczywiście, nie zamierzaliśmy też wracać na wieś, bo tam nie mielibyśmy pracy. Długo myśleliśmy i jednak się odważyliśmy.

Wyjechaliśmy na pół roku za granicę do pracy. Oszczędzaliśmy na tyle, na ile tylko mogliśmy. Udało nam się zebrać całkiem porządną sumę. Mieli jeszcze trochę pieniędzy z wesela. Do tego oszczędności. Brakowało nam dosłownie jakichś 10 000 złotych. I tu, o dziwo, teściowa postanowiła nam pomóc. A my byliśmy naiwni i szczęśliwi, że uda nam się zrealizować nasze marzenie. Kupiliśmy własne mieszkanie.

Urządziliśmy się, zrobiliśmy parapetówkę. Dorota była w ciąży. Niedługo miała urodzić. I właśnie wtedy moja teściowa zaczęła się zachowywać w sposób niepokojący. Mówi do mnie: „Daj mi klucze do mieszkania. Ty, Darek, pracujesz, a Dorota jest w ciąży. Nie zostawię jej tak przecież. W razie czego do razu do niej przyjadę. Różnie może się zdarzyć.” Na początku pomyślałem, że ma rację. Lepiej, żeby ktoś był z żoną. Tak będzie bezpieczniej, a ja będę spokojniejszy.

Nasza córka ma już 2 latka. A teściowa nadal nie oddała mi kluczy. Ale gdyby to był tylko taki problem. Nie! Nie chodzi mi o te klucze, tylko o ciągłe niespodziewane wizyty naszej teściowej. W najbardziej nieoczekiwanym momencie w naszym mieszkaniu pojawia się ta kobieta i zaczyna się rządzić. To nie tak, to jej się nie podoba, a tamto nie jest dobrze zrobione. Wytrzymywaliśmy to naprawdę długo. W końcu nie mogłem już tego znieść. Wczoraj poprosiłem teściową, żeby panowała w naszym domu nad swoimi emocjami. A przynajmniej czasami zapytała, czy mamy czas i czy możemy do nas przyjść.

Nigdy w życiu nie zgadniecie, co odpowiedziała. Poważnie i spokojnie oznajmiła: „Zainwestowałam w to mieszkanie moje pieniądze i zrobię, jak zechcę.” Jak teraz wytłumaczyć tej kobiecie, że to, co robi jest nieuczciwe i niesprawiedliwe? Moja żona też jest zszokowana i bardzo rozczarowana. Teraz oszczędzam, żeby oddać teściowej te 10 000. A potem z czystym sumieniem odbiorę od niej klucze.

Przemek, 36 lat

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *