Mąż miał dług, więc poszłam do moich rodziców po pieniądze. Ale kiedy mama i tata o tym usłyszeli, od razu powiedzieli, żebym się rozwiodła

Gdyby ta historia nie wydarzyła się ze mną, nie uwierzyłabym, że coś takiego w ogóle może się zdarzyć – krewni mojego męża, a dokładniej jego brat, zadzwonił do mnie na następny dzień po naszym ślubie i zapytał, kiedy mogę się z nim spotkać, bo mam mu oddać jakiś dług.

Więc dopóki mamy pieniądze, wyciągnięte z weselnych kopert, prosi nas, abyśmy je mu zwrócili.

Trochę zdezorientowana, poszłam do swojego teraz już legalnego męża, żeby zapytać, o co chodzi. I przyznał mi się, że rzeczywiście jest mu winien swojemu bratu. Zapytałam, a co to ma do mnie? Oni są braćmi, niech między sobą to załatwią. A do tego, po co mam oddawać pieniądze z moich kopert, skoro mąż też ma pieniądze z weselnych kopert, które dawali mu jego krewni.

Ale mąż mi wyjaśnił, że wszystkie koperty z jego strony po ślubie zabrała mama, żeby rozliczyć się z kredytem, który brała na nasze wesele.

Andrzej poprosił mnie, żebym oddała dług, bo przecież teraz jesteśmy rodziną i budżet mamy wspólny. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko oddać te pieniądze, bo nie chciało mi się jakoś od pierwszych dni psuć relacji z nowo upieczeni krewnymi.

To był pierwszy, ale nie jedyny raz. Od tego czasu mój mąż często robił rzeczy, nie uzgadniając ich ze mną. Oto niedawno popożyczył pieniądze od swoich rodziców. Nawet nie podejrzewałam o tym, dopóki nie zadzwoniła do mnie jego mama.

Nie zdążyłam podnieść słuchawki i przywitać się z nią, jak od razu zaczęła krzyczeć i oskarżać mnie o coś niezrozumiałego.

Przez pierwsze kilka minut w ogóle nie mogłam zrozumieć, co się dzieje, ale kiedy rozmowa zeszła na temat pożyczonych pieniędzy, od razu dotarło do mnie. Byłam nieprzyjemnie zasmucona, bo Andrzej znowu się wziął za swoje.

Rozumiem wszystko, w życiu wszystko się zdarza, ale przecież można było mi o tym powiedzieć, żebym chociaż wiedziała, dlaczego wysłuchuję reprymend od teściowej.

Teściowa nie dała mi nic wytłumaczyć. Zaczęła nas łajać, że bez nich byśmy zginęli, bo oni nas karmią i ubierają. Gdzie to widziano, żeby dzieci pożyczały pieniądze od rodziców, zamiast same im czymś pomóc.

Od jej słów byłam oszołomiona, bo pracuję w pracy i sama się utrzymuję. Kiedy zrozumiałam, że nikt mnie nie słuchać nie збирається, to po prostu odłożyłam słuchawkę.

Ale mama Andrzeja nie może się uspokoić, już od kilku dni dzwoni do mnie, pyta, kiedy mąż odda dług. Już nawet nie wiem, co jej odpowiadać, w końcu – to jej syn, niech się rozbierają.

Znowu poszłam do Andrzeja, zapytać, o co chodzi. Rozmowa z mężem nie przynosi żadnego rezultatu, powiedział, że jakoś potem odda dług, i że sami się dogadają. Ale jego mama już zrozumiała, że od niego nic nie uzyska, więc dzwoni nie do niego, a do mnie.

Teściowa mówi, że jesteśmy rodziną, a to oznacza, że wspólnie podjęliśmy tę decyzję, a to nasz, z mężem, wspólny obowiązek – oddać dług. Tłumaczenie jej, że nawet nie wiedziałam o tym, że mąż pożyczył od nich pieniądze, nie miało sensu. Teściowa nawet oskarżała mnie, że jestem złą żoną, skoro nic nie wiem o czynach męża.

Poszłam do swoich rodziców i próbowałam pożyczyć od nich pieniądze, ale nie dali mi. Kiedy mama usłyszała, po co mi są potrzebne, od razu odmówiła. A tata w ogóle zaczął nalegać, abym rozwiodła się z mężem. Mieszkamy w mieszkaniu, które podarowali nam moi rodzice, dzieci nie mamy, sama zarabiam na siebie, a teraz jeszcze mam oddać jego długi.

Co mam teraz zrobić, żeby teściowa przestała do mnie dzwonić? A może mój tata ma rację – trzeba się rozwieść, póki nie za późno?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *