Podejrzewałem, że żona może mnie zdradzać, więc postanowiłem ją śledzić. I byłem zszokowany…

Zakochałem się w Ani od pierwszego wejrzenia, gdy studiowałem na uniwersytecie. Ona była moim wykładowcą, a ja jej studentem. To była niesamowita miłość – widząc tę kobietę, od razu zrozumiałem, że chcę spędzić z nią całe życie. I to, że była o dekadę starsza, w ogóle mnie nie martwiło – byłem gotów się ożenić. Tylko Ania jeszcze przez rok trzymała mnie na dystansie, a potem się zgodziła.

Oczywiście rodzice nie byli zachwyceni moją decyzją, ale nie sprzeciwili się – przecież jestem jedynym synem.

Żyliśmy z Anią świetnie, ale tylko przez dekadę, co roku i co miesiąc w tym samym dniu wyjeżdżała do innego miasta, rzekomo służbowo. Zaczęłem podejrzewać, że ma kogoś innego. Ale ostrzegałem ją, że nie zniosę innego mężczyzny w jej życiu.

Zacząłem pytać żonę, czy wszystko jest w porządku w naszych stosunkach, ona zawsze odpowiadała, że wszystko jest dobrze. Ale ja widziałem, że coś jest nie tak. Nie miałem innego wyjścia – musiałem zwrócić się do detektywa. On miał śledzić, dokąd jeździ moja żona.

Kiedy zadzwonił do mnie Piotr Ilyich, bardzo bałem się jego werdyktu. Powiedział, że rozmowa to nie rozmowa telefoniczna i poprosił o spotkanie niedaleko domu.

“No cóż, mogę was ucieszyć – żona jest wam wierna.”

“Ach, dobrze” – westchnąłem z ulgą. “Ale dokąd ona jeździ?”

“Ona ma męża, pierwszego, w szpitalu psychiatrycznym – ma chorobę Parkinsona. Nieszczęśnikowi nie ma już wyjścia stamtąd – powoli umiera, staje się coraz mniej podobny do żywego człowieka. Twoja żona jeździ do niego, nosi torby z jedzeniem. Myślę, że niesłusznie tak źle myślałeś o niej. Ona jest bardzo dobrym człowiekiem – nie opuściła męża w potrzebie.”

A naprawdę, jak mogłem tak myśleć o Ani. Wiedziałem, że jest niezwykłą kobietą i że nigdy mnie nie zdradziła. Oczywiście, szkoda, że nie powiedziała mi o swoim pierwszym mężu. Ale z drugiej strony – kto wie, jakbym to wszystko przyjął. Teraz ją rozumiem.

Ania wróciła do domu, i rozmawialiśmy z nią.

“Wiem o twoim mężu. Przepraszam, że się wtrąciłem, ale chciałem wiedzieć. Rozumiem cię i chętnie bym ci pomógł.”

“Dziękuję za zrozumienie.” – Objęliśmy się, a ja obiecałem, że nigdy więcej nie będę jej zazdrościć.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *