Decyzję podjęłam wyjść za biednego mężczyznę, a rodzice wyrzucili mnie z domu. Co stało się po 7 latach

Mam na imię Olga, mam teraz 26 lat. Poznałam mojego przyszłego męża, Jana, na pierwszym roku studiów i od razu się w nim zakochałam. Po roku już myśleliśmy o ślubie, ale coś nie poszło tak, jak chcieliśmy.

Mój chłopak był (i jest) wspaniałym człowiekiem! Dobry, troskliwy, inteligentny i trochę sarkastyczny, od razu przyciągnął moją uwagę, tak samo jak ja jego. Spotkaliśmy się na ceremonii powitania pierwszoroczniaków, był jednym z organizatorów z wyższych kursów.

Jan zrobił mi propozycję na zakończenie studiów, wtedy byłam na drugim roku. Było to magiczne! Wydawało mi się, że trafiłam do bajki, miła muzyka, romantyczna kolacja i wymarzone słowa. Oczywiście zgodziłam się.

Generalnie mogę powiedzieć, że dla mnie rodzina jest najważniejsza. Tak, kariera i samooczynienie są ważne, ale co stoi na przeszkodzie połączeniu tych rzeczy? W końcu spotkanie swojej bratniej duszy to prawdziwe szczęście.

Niestety, wszystko nie poszło tak gładko, jak sobie wyobrażałam w marzeniach. Wiele moich przyjaciółek się ode mnie odwróciło, zaczęły mnie krytykować i przekonywać do zaczekania. Nie wiem, czy zazdrościły czy im się nie podobało, że zaczęłam spędzać więcej czasu z moim chłopakiem.

Poza tym negatywnie zareagowali nie tylko przyjaciele. Jak krzyczała moja mama, gdy dowiedziała się o ślubie! Twierdziła, że Jan jeszcze nic nie reprezentuje (chociaż nie miała pojęcia, co może reprezentować student), i nie ma mieszkania, jego rodzice nie są bogaci. Co ja wezmę od niego?

Ojciec również oznajmił, że nie zamierza mieć do czynienia z bezradną osobą, więc ogłosił, że nie przyjdzie na ślub.

Dla mnie usłyszenie takich słów od bliskich osób było prawdziwym zdradzeniem. Postawili mnie przed dziwnym wyborem, którego nie chciałam podejmować.

W rezultacie zerwałam z nimi wszelkie stosunki i wyszłam za mąż. Teraz minęło już 7 lat, i wcale nie żałuję swojego postępowania.

Na początku mieszkaliśmy razem w akademiku (Jan poszedł na studia magisterskie), a potem przenieśliśmy się do wynajętego mieszkania. Ostatnio kupiliśmy mieszkanie, już swoje własne! Tak, musimy spłacać kredyt hipoteczny, ale dziwne jest spodziewać się posiadania gotowego mieszkania przy średnim wynagrodzeniu w wieku 26 lat.

Z Janem wszystko jest w porządku, a niedługo urodzę mu syna. Niestety, relacje z rodzicami nigdy się nie naprawiły. Rzadko dzwonią, żeby dowiedzieć się, czy wszystko u mnie w porządku, ale za każdym razem nie zapominają jakoś skrytykować, zarzucić mojego męża.

Nadal ich bardzo kocham, ale ból i obraza nigdzie się nie podziały, więc nie mogę po prostu wziąć i wybaczyć. I czy warto?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *