Alicja zgodziła się na narodzenie dziecka pod warunkiem, że nie będzie musiała się nim opiekować. Teraz jednak żona domaga się od niej uwagi i troski

Alicja ma teraz 32 lata. Z zewnątrz można by powiedzieć, że jest szczęśliwą osobą. Ma wszystko, o czym kobieta może marzyć: mieszkanie, pełną rodzinę, dobrą pracę.

Jednak patrząc głębiej w duszę Alicji, można zobaczyć pustkę. Kto jest winny temu stanowi rzeczy? Najprawdopodobniej nasza bohaterka doprowadziła siebie do tego stanu. Ale nigdy nie warto tracić nadziei. Jedyną wadą jest to, że sytuacja może się nieoczekiwanie zmienić, i to niekoniecznie na lepsze.

Z Piotrem Alicja jest w małżeństwie od 10 lat. Pobrali się bardzo młodo. Świętowali okazałe wesele. Wszystko wydawało się układać, a młodzi znajdywali wspólny język. Minął rok, dwa, trzy, a Piotr wciąż nie chciał dzieci. Alicja próbowała dowiedzieć się, co jest nie tak, ale wszystkie jej próby były daremne. Ale w pewnym pięknym momencie jej cierpliwość się skończyła, i postanowiła poważnie porozmawiać z mężem.

Okazało się, że Piotr był zdecydowanym przeciwnikiem posiadania dzieci. W ogóle uważał, że powinni żyć dla siebie. Alicja była po prostu skonsternowana. Jak żyć dla siebie? Po co było w ogóle się żenić? Miała na myśli małżeństwo, w którym ludzie są moralnie i fizycznie gotowi do miłości, zobowiązań i odpowiedzialności. A teraz, po trzech latach małżeństwa, Alicja dowiaduje się, że jej mąż nie jest gotów ani nie chce dziecka.

Następne lata były dla kobiety walką z własnym mężem. Wodziła Piotra po placach zabaw, sklepach dziecięcych, czytała książki dziecięce i książki o rodzicielstwie. Potem po prostu miała dość i zrobiła przerwę. Bo Piotr poprosił o czas na przemyślenie tej kwestii. I Alicja mu go dała.

Nie było łatwo walczyć z Piotrem, był bardzo uparty i nie zgadzał się z postawą małżeństwa, trzymał się swojego stanowiska. Na początku wydawało się, że się zgadza, ale w końcu nie zrezygnował ze swojego stanowiska.

Dla Alicji było to już zbyt wiele, postawiła mężowi ultimatum: albo poród, albo rozwód. Piotr zgodził się, ale pod warunkiem, że opiekę i obowiązki związane z dzieckiem w pełni weźmie na siebie żona. Znając historie od przyjaciół o bezsenności, ciągłym braku snu i życiu w stałym stresie, Piotr nie wierzył żonie, że to wszystko w porównaniu z radością bycia rodzicem to drobnostka.

Jeśli Alicja w pełni i całkowicie weźmie na siebie opiekę nad dzieckiem i nie będzie w ogóle angażować Piotra w ten proces, to wtedy można pomyśleć o urodzeniu dziecka.

Alicja z radością zgodziła się, mając nadzieję, że po narodzeniu dziecka wszystko się zmieni. A opieka nad własnym dzieckiem dla niej nie stanowiła trudności. Wystarczyło tylko nakarmić, kupować i zmieniać pieluchy. Dużej nauki w tym nie było potrzebne.

Alicja zrezygnowała z pigułek antykoncepcyjnych, i po dwóch miesiącach dowiedzieli się, że wkrótce zostaną rodzicami.

Na początku ciąży Piotr udawał, że go to nie dotyczy. Żad

nych kaprysów żony nie zamierzał spełniać.

  • Wszystko omówiliśmy. To była twoja inicjatywa, by rodzić – powtarzał stale Piotr.

Wtedy Alicja nie przywiązywała wagi do tych słów. Jej wahania hormonalne nie pozwalały jej racjonalnie spojrzeć na sytuację.

Nie chciał chodzić z nią na badania USG, no dobrze. Nie był zobowiązany biegać za żoną na każdy krok. Nie chciał realizować kaprysów kobiety, a przecież nikt go do tego nie zmuszał. W końcu ciąża to czas kaprysów.

Po urodzeniu dziecka Alicja poczuła wszystkie trudności związane z opieką nad nim. Chłopiec ma już rok, a ojciec nie zbliża się do niego nawet na krok. Wydaje się, że po prostu przyszedł się pobawić do tego domu. Jego życie po narodzeniu syna w ogóle się nie zmieniło. Chodzi na imprezy, pije z przyjaciółmi, bawi się. Czasem sytuacja staje się absurdalna. Nie chce nawet przynieść pieluch, żeby Alicja przebrała dziecko.

  • Zawsze zapominasz o naszej umowie. To zaczyna się od pieluchy, a skończy się tym, że będę musiał z nim siedzieć i poświęcać mu czas. – powtarzał Piotr.

Siły Alicji są już na granicy. Jest moralnie i fizycznie wyczerpana.

Chociaż w słowach Piotra jest trochę prawdy, to czy to normalne podejście do żony i dziecka? Czy naprawdę w środku nic go nie ściska? A może Piotr nigdy jej nie kochał, dlatego tak traktuje dziecko? Dobrze, gdy maluch jest w pieluchach, ale co zobaczy, gdy podrośnie. Obojętność ojca i jego zimność. To naprawdę nie jest najlepszy sposób bycia tatą…

Jak postąpić w tej sytuacji? Jak wyjść poza swoje ultimatum i nawiązać normalne relacje? Alicja zaczyna rozmawiać o dziecku, a Piotr od razu odpowiada “umówiliśmy się od samego początku”. Co teraz z tym zrobić?

Pewnie Alicja jest częściowo winna sama sobie, że zgodziła się na takie warunki. Co sądzisz?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *