Teraz mam 60 lat. Rozumiem, że bez względu na to, jak bardzo ścigasz się za młodością, w końcu cię opuści

Wielu z nas, będąc młodymi, cieszy się życiem, nie zastanawiając się nad starością i ogólnie nie myśląc o przyszłości. Ale gdy nadejdzie trzydzieści lat, pojawiają się małe zmarszczki. Jeszcze nie rzucają się w oczy i praktycznie nie są widoczne gołym okiem. Ale to już zmusza do zastanowienia się nad przyszłością.

A co dalej? Czy będę jeszcze gorzej wyglądać? Zaczynasz zadawać sobie to pytanie i w duchu prosisz, aby twoje przypuszczenia się nie sprawdziły. Wtedy zaczynasz dbać o siebie. Prawidłowe odżywianie, wieczorne spacery wzdłuż rzeki i wyczerpujące treningi. Rozpoczyna się pościg za młodością.

Teraz mam sześćdziesiąt lat i zdaję sobie sprawę, że to wszystko nie ma sensu. Bez względu na to, jak bardzo ścigasz się za młodością, ona cię opuści. Nie można uciec od tego, wcześniej czy później wszyscy zestarzejemy się i stracimy urodę. I to jest normalne. Ale wtedy miałam trzydzieści lat i nie zdawałam sobie sprawy, że moje działania są bezcelowe.

Od trzydziestu lat starannie dbałam o siebie. Nie jadłam po szóstej, przestrzegałam różnych diet. Mój dzień był bardzo napięty. Joga, jogging, różne ćwiczenia, kremy, itp. Było to bardzo trudne do utrzymania. Wstawałam bardzo wcześnie, o piątej rano. Tak trwało moje życie do pięćdziesiątki.

Jeśli być szczerą, żałuję swojego wyboru. Gdybym miała drugą szansę przeżyć to życie, nigdy nie zaczęłabym się tym głupstwem zajmować. Wypoczywałabym, jadłabym to, co chciałam.

Ale teraz, mając sześćdziesiąt lat, prowadzę inne życie. Jem to, co sprawia mi przyjemność: czy to o szóstej, czy o trzeciej w nocy. Bez różnicy. Najważniejsze dla mnie jest, że mi się podoba i jestem zadowolona. Sportem już się nie zajmuję, tylko spacer z psem.

Niedawno mój mąż zaprosił mnie na randkę. Było to zabawne i nawet śmieszne. W takim wieku iść na randkę, aby porozmawiać, bardzo śmieszne. Przecież nie jesteśmy młodzi i długo się znamy. Ale mimo to było to przyjemne. Miło, że o mnie dbają, że o mnie nie zapominają i nawet zapraszają na wspólną kolację. To poprawia nastrój na cały dzień, a nawet na tydzień.

I oto zbieram się na randkę. Założyłam luźny i wygodny strój – wyszłam na ulicę. Poszliśmy do pobliskiej restauracji. Znajduje się ona obok rzeki i parku. Świetne miejsce. Kiedy usiadłam przy stoliku, zauważyłam, jak niektórzy ludzie wpatrują się w nas. Bez wstydu. Ja tylko prychnęłam. Zaczęliśmy zamawiać jedzenie.

Z moim mężem jest jedną przyjemnością. Jest spokojny, nie marudzi. Patrzy na mnie z uwielbieniem i nieskalanymi uczuciami. Po tylu latach nadal mnie nie znudził. I w tym momencie przepełnia mnie radość. Staję się najszczęśliwszą kobietą na świecie. Zaczynam być obojętna na obce spojrzenia, cieszę się moją kochaną osobą.

To brzmi dziwnie i niewiarygodnie. Jesteśmy nadal razem, a uczucia nie wygasły, jak u innych par. To najwyższa nagroda w życiu. Tak sądzę. Ponieważ życie obok osoby, która cię kocha i rozumie, jest piękne i pełne.

Mimo swoich lat nie czuję się staro. W duszy mam trzydzieści lat. Chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jestem młoda. Dla mnie wygląd już nie ma znaczenia. On odchodzi i z czasem zanika z twarzy, zostawiając tylko charakter i prawdziwą osobę. W tym wieku zaczynasz cenić człowieka, a nie jego powłokę.

Z wiekiem przestałam nosić niewygodne buty. Obcasy i wysokie obcasy? Nie, przepraszam, to nie dla mnie. Szkodzą zdrowiu i przynoszą ból. A co zamiast tego? Krótkotrwała piękność. “Kobieta na obcasach jest piękna” – mówią wielu. Ale cena za tę piękność jest zbyt wysoka i nie warta wszystkich tych cierpień.

Wiele osób wie, że u ludzi w podeszłym wieku stale gromadzi się śmieci z niepotrzebnych rzeczy. U mnie tego nie ma. Pozbyłam się tego okropnego nawyku i jestem z tego dumna. Ponieważ rzecz, która nie jest potrzebna w domu, powinna być na śmietniku.

Również przestałam zwracać uwagę na obcą opinię i słowa. Po prostu przestało mi zależeć na tym, co ludzie powiedzą. Jeśli uważają, że mój sweter nie jest ładny, nie przestanę go nosić. Bo to moja sprawa. Moje życie.

I mam prawo samodzielnie decydować, co dla mnie lepsze. A te głupoty odbijam sobie od uszu. Zwykle z takimi doradcami przestaję rozmawiać, usuwam ich z telefonu i zapominam o ich istnieniu.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *