Maria marzyła o kolczykach z diamentami. Przez trzy lata oszczędzała na nie pieniądze. Ale kiedy przyszła do jubilera, to się rozmyśliła.

Pewna kobieta marzyła o zakupie kolczyków z diamentami. Miała pięćdziesiąt lat. Szacowany wiek. A biżuterii miała bardzo mało. Srebrną wygiętą łyżeczkę od babci. Złote kolczyki z niebieskim kwarcem i cyrkoniami. I cienką, starą obrączkę. Nosiła ją od trzydziestu lat. I to wszystko. Koniec z biżuterią.

Ona i jej mąż ciężko pracowali. Przeżyli razem trudne lata dziewięćdziesiąte. Potem wszystko się poprawiło, ale zawsze potrzebowali pieniędzy na coś.

Musieli kupić ubranka dla swoich bliźniaków, wpłacić kaucję za mieszkanie, zapłacić czynsz, pojechać latem nad morze, kupić skromny samochód, potem opony zimowe…

I tak zaczęła oszczędzać. Nie powiedziała o tym mężowi. Nie z chciwości i nie dlatego, że byłby zły – to był po prostu mały sekret. Jak w dzieciństwie, kiedy oszczędza się na cudowną zabawkę. Kobieta oszczędzała pieniądze na karcie kredytowej. I oszczędzała przez trzy lata. Powoli, powoli.

Ceny diamentów rosły. A kolczyki z małymi, małymi diamentami stawały się coraz droższe. Ale kobieta się nie poddawała! W końcu zaoszczędziła wystarczająco dużo pieniędzy na korzystnej lokacie.

I przyszła do sklepu. Wszystko lśniło, biżuteria magicznie leżała pod szkłem, kolorowe kamienie błyszczały, złoto się mieniło! A zbliżały się święta, Nowy Rok.

Kobieta zobaczyła kolczyki w kształcie liści. A diamentowy placer wyglądał jak rosa. Drobne, mieniące się diamenty. Nie można było oderwać wzroku. A cena wynosiła dokładnie trzy tysiące. Ze zniżką. Wyprzedaż diamentów. Są takie wyprzedaże, zdziwiła się kobieta. Nie tylko garnki i patelnie czy sofy.

Sprzedawca podeszła i obejrzała kobietę od stóp do głów. Przebywała wśród drogich kamieni i złota tak długo, że zaczęła wyobrażać sobie siebie jako właścicielkę skarbów. I trochę pogardzać klientami, którzy wybierali tańszą biżuterię, wyglądali niezbyt bogato i westchnęli, widząc cenę…

Sprzedawca wyniośle podała kobiecie kolczyki. Trzeba je obejrzeć i przymierzyć!

Kobieta trzymała w rękach małe złote liście z diamentami. Wyobrażała sobie, jak niedbale powie na pracy: “Oto kupiłam tu kolczyki z diamentami. Bardzo skromne. Do codziennego noszenia”. I do krewnych przyjdzie w odwiedziny, tak samo powie! I wszyscy będą patrzeć, jak przelewają się drogie kamienie! Choćby małe, ale drogie. Diamenty!

I mąż się zdziwi. Ona wszystko wyjaśni, opowie, że oszczędzała przez trzy lata. Mąż trochę się zasmuci, powie: “Maria, gdybyś tak chciała, to byśmy razem uzbierali! Ja bym się postarał! Jeszcze jedną pracę bym wziął. I oto nie kupilibyśmy mi nowego puchowca. I butów, – pochodziłbym w starych. Ale jak ci pasują te diamenty! Jesteś po prostu wspaniała!”

I synom pokaże. I staruszce teściowej. I wszyscy będą zachwycać się i achać. I mówić, że dodaliby pieniądze. Jak ci pasują kosztowności! Jesteś jak królowa!

I będzie najszczęśliwszy dzień w życiu. Jak w filmie.

„Będziecie brać, czy nie?” – zapytała niecierpliwie sprzedawczyni.

Maria doszła do siebie. Popatrzyła na złote listki i odpowiedziała:

„Później kupię. Przemyślałam. Przepraszam!”

I wyszła ze sklepu – był w dużym centrum handlowym. Usiadła na ławce obok fontanny. Odpoczęła od jasnych wrażeń. A potem poszła do innych sklepów.

I kupiła mężowi wędkę, o której marzył i odkładał. Nie pieniądze, a marzenie odkładał. Kupiła synom po dobrym tablecie. Marzyli, ale płaca studentów od podrabiania była znikoma. Oni też odkładali marzenie.

A staruszce-teściowej kupiła wspaniałą kołdrę puchową i chustę z czerwonymi kwiatami. Teściowa o takim marzyła całe życie. Ale też odkładała marzenie. A jeszcze kupiła drogi tort. Ciasteczka cudowne. I ananas.

A potem kobieta z tym stosem prezentów w torbach wezwała taksówkę – tylko pomyślcie! I taksówką, jak prawdziwa bogata kobieta, przyjechała do domu. Zadzwoniła i powiedziała: „Szybko wychodzcie, pomagajcie!” Bliscy nie zrozumieli. Przestraszyli się. I wszyscy wybiegli pomagać: mąż, synowie i staruszka teściowa. Wszyscy w kapciach, spieszyli się. Mało, co się stało! I jaka pomoc jest potrzebna!

I był najszczęśliwszy dzień. Choć i bez diamentowych kolczyków. Kobieta, śmiejąc się i płacząc, opowiadała, jak oszczędzała przez trzy lata. I mąż śmiał się i mało nie płakał, patrząc na wędkę. Tajemnie wcierał oczy. Synowie obejmowali mamę, mówili: „No po co ty? Sami sobie wszystko kupimy, my wkrótce dobrze zarobimy!” – i głagali pudełka z tabletami. I też prawie płakali, choć wszystko było bardzo, bardzo dobrze!

A teściowa założyła chustę, piła herbatę z ciastkiem i mówiła, że z emerytury uzbiera na diamenty dla Marii.

Za oknem było zimno i ciemno. A w domu – światło i ciepło. I życie błyszczało i jaśniało jak witryny w jubilerskim sklepie. Jak najlepsze diamenty.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *