W wieku 47 lat już nie pragnę znaleźć mężczyzny. Przyczyn jest więcej niż wystarczająco!

Mam 47 lat, od pięciu lat jestem w separacji. Wolna, niezależna, a przede wszystkim samodzielna kobieta.

Doprowadziło mnie to do szału, te grosze, które mój były mąż przynosił do domu przez całe nasze wspólne życie, kontrolowanie kosztów każdego, nawet najmniejszego zakupu i zarzuty o niepotrzebnych wydatkach.

Żyliśmy na moją pensję. On, pomimo tego, nawet nie starał się w jakiś sposób zrekompensować swojej niezdolności do przynoszenia pieniędzy przez pracę w domu, nic nie potrafił robić, a przede wszystkim nie dążył do większego rozwoju.

Po pozbyciu się tego ciężaru, odetchnęłam z ogromnym ulgą. Moje nerwy szybko wróciły do normy, myśli o obowiązkowych obiadach przeszły do lamusa, usprawiedliwienia za filiżankę kawy z przyjaciółką po pracy zniknęły, a nużące notatki o mojej nieodpowiedzialności i ograniczonym umyśle odeszły do przeszłości.

Syn kończy studia w innym mieście. Znajduję prawdziwy komfort, żyjąc sama. Nastrój zawsze jest dobry, cały swój czas planuję samodzielnie, nikt nie wtrąca się w moje plany bez mojej zgody.

Tak, były randki, próby nawiązania związku. Pierwszy rok. Po nim zdałam sobie sprawę, że znalezienie normalnego mężczyzny w odpowiednim wieku jest praktycznie niemożliwe. Normalni od dawna są już zajęci.

Reszta to po prostu koszmar. Dziesięć razy przeczytają menu, aby ostatecznie wybrać filiżankę kawy, po czym padnie żart, że ciasteczko jest szkodliwe. Zawsze zapytają, czy lubię gotować, i jaką mam pralkę.

Dlatego nie pragnę psuć swojego życia kolejnym “szczęściem”, nie pragnę absolutnie tego słowa.

Dla siebie postanowiłam, że małżeństwo absolutnie nie jest mi potrzebne. Nie ma wewnętrznego pragnienia, a tym bardziej konieczności.

W mojej głowie wciąż są poniżające próby dostosowania się do “głowy rodziny”, dogadzania i dążenia do stworzenia komfortu, aby “kochanemu” było miło.

Chcę – zająłabym się sprzątaniem, nie mam ochoty – przesunę to do momentu, kiedy pojawi się taka ochota. Poczekam, aż pojawi się odpowiedni nastrój.

Płyta rzadko mnie widzi, jestem w stanie jeść w kawiarni lub restauracji, zamówić dostawę jedzenia do domu. Spotkanie z przyjaciółkami, których dawno nie widziałam, zazwyczaj kończy się siedzeniem do rana, i nikt nie uprzykrza mi życia po tym.

Nie chcę widzieć porozrzucanych skarpet, wstawać w niedzielę, biec po piwo do sklepu. Zapomniałam, co to znaczy usprawiedliwienie po zakupie pięknej bielizny, skoro na rynku jest znacznie tańsza.

Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Dzielę się swoimi uczuciami. Może w końcu zmienię się i przestanę być tak kategoryczna. Być może. Ale na razie poważne związki z mężczyzną są gdzieś na horyzoncie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *