Do gabinetu właściciela kliniki zapukano i poinformowano, że obok kliniki upadł jakiś stary mężczyzna. Właściciel powiedział, że jego klinika nie jest miejscem dla takich osób

Ludzie są ze sobą związani. Być może ludzie są jak rój pszczół, który ma wspólną świadomość. Dusze ludzi stanowią jedno pole, choć są rozproszone po Ziemi. I kiedy robisz komuś dobro, robisz to wszystkim. I sobie. A kiedy robisz zło – robisz je wszystkim. I sobie…

To stara filozoficzna prawda, stara mądrość. Ale jeden odnoszący sukcesy lekarz o mądrości nie myślał. Nie było kiedy. Pracował dużo i bardzo dużo zarabiał w swojej prywatnej klinice. I cały czas w głowie liczył pieniądze. Ile zarobił. I ile jeszcze trzeba, żeby kupić lepszy dom, nowsze samochody… Trzeba kupić dużo rzeczy.

Rodzice dali synowi dobre wykształcenie. Choć sami byli prostymi ludźmi, mieszkali w miasteczku obok miasta. I wszyscy inwestowali w syna. Dorastał, został lekarzem na radość rodziców. A oto – nawet otworzył swoją klinikę. I prosperował. A rodziców kochał, choć odwiedzał rzadko. Za dużo spraw!

I przed Nowym rokiem ten przystojny i bogaty lekarz pracował szczególnie dużo. I jeszcze lekarz pisał rozprawę doktorską, aby zająć miejsce na Olimpie nauki. Był zmęczony. Dzień pracy się skończył. I lekarz już wyobrażał sobie sycącą pyszną kolację w ulubionej restauracji.

Tu rozległ się hałas w korytarzu. Pielęgniarki i ochroniarz głośno porozmawiali, a potem młoda pielęgniarka nieśmiało weszła do luksusowego gabinetu lekarza. I poinformowała, że ​​obok kliniki upadł jakiś stary człowiek. Prawdopodobnie się upił. Albo po prostu źle mu się stało. Czy można go zaprowadzić do kliniki? Chociaż jest bardzo brudny. Na dworze odwilż. Brud.

Lekarz nawet się nie rozzłościł. Powiedział spokojnie, że jego klinika nie jest miejscem dla włóczęgów. Wywołajcie policję. Cóż, albo „karetkę”. Albo chociaż strażaków wywołujcie. Upadł na ulicy? A co do tego ma klinika? Idźcie i sprawdźcie zapis na jutro.

Lekarz odpowiedział na listy od partnerów biznesowych i bogatych pacjentów, niespiesznie przebrał się. Zamknął gabinet i niespiesznie poszedł do samochodu. Nieopodal krzątały się ludzie, prawdopodobnie tam też leżał brudny dziadek. I młoda pielęgniarka, wyobraźcie sobie, tam też się krzątała. Zamiast wykonywać rozkaz kierownika!

Lekarz już siadał do samochodu. Ale postanowił podejść i zrobić uwagi pracownicy. Niech wraca na stanowisko! I podszedł.

I zobaczył w błocie swojego ojca. Ojciec leżał nieprzytomny i rzęziście oddychał. To tata lekarza przyjechał do miasta na zakupy. Synowi nic nie powiedział, chciał zajrzeć i do kliniki, bardzo chciał zobaczyć sukces swojego dziecka. I nagle upadł, serce…

I można by było uratować, jak powiedział mu inny lekarz, w innym, mniej luksusowym szpitalu. Gdyby od razu rozpoczęto procedury resuscytacyjne. Gdyby szybko udzielono pomocy medycznej, można by było uratować życie.

Dwojga ludzi. I ojca, i syna. Bo syn wtedy pozostałby człowiekiem. I nie zrobiłby obrzydliwego, obrzydliwego czynu, zostawiając ojca umierać!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *