“Kiedy dzieci się rodziły, mnie nie pytały”: córka i syn poprosili mamę, aby zajęła się wnukami. Ale odmówiła im raz na zawsze

Jak często dorosłe dzieci uważają, że tylko one powinny cieszyć się życiem, a ich rodzicom to zupełnie niepotrzebne. Tak też było w tej sytuacji, gdy Marta i Michał, doczekawszy się przejścia matki na emeryturę, postanowili rozkoszować się beztroskim życiem, oddając jej wychowanie wnuków. Ale nie było tak łatwo, ponieważ ta kobieta miała swoje plany na najbliższą przyszłość.

Ostatni rok przed przejściem na emeryturę Teresa Krystyna pracowała jak opętana – bardzo chciała odpocząć, co było możliwe po przejściu na emeryturę. Kobieta snuła wielkie plany: chciała wreszcie zająć się swoją działką, ale przed tym wyruszyć w podróż i odwiedzić przyjaciółkę w Rzymie, a stamtąd udać się do Paryża.

W pewnym pięknym momencie nadeszła oczekiwana data. Teresa Krystyna przestawiła się przez długie kolejki w funduszu emerytalnym, załatwiła wszystkie niezbędne dokumenty i poczuła się prawdziwie szczęśliwa, bo teraz może odpocząć po 35 latach pracy.

W tym samym szczęśliwym dniu córka Teresy Krystyny, Sylwia, zadzwoniła do niej. Opowiedziała matce, że wraz z mężem zabrali swoją wnuczkę Zosię z przedszkola, ponieważ teraz mogą pozwolić sobie na to, oszczędzając w ten sposób na budżecie – babcia będzie patrzeć za dzieckiem.

Teresa Krystyna początkowo chciała zaprotestować przeciwko córce, ale gdy Sylwia powiedziała, że ​​przywiozą dziecko jutro, postanowiła tego nie robić.

Późnym wieczorem zadzwonił do niej starszy syn, który trzy lata temu się ożenił i również zdążył zaopatrzyć się w potomstwo. Teresa Krystyna nawet bardzo się nie zdziwiła, słysząc od syna takie samo żądanie. On też nie pytał matki, czy po przepracowanych latach chce poświęcać resztę swojego życia wychowując wnuki.

Wczesnym rankiem i córka, i syn przyjechali do matki razem z potomstwem. Jednak, widząc zebrańczą walizkę przy drzwiach, bardzo się zdziwili i zapytali, co to jest. Teresa Krystyna nie zwlekała i odpowiedziała dzieciom tak, że zrozumiały swój wielki błąd.

Teresa Krystyna powiedziała: “Drodzy moi! Oczywiście was kocham, ale sami zrozumiecie, że nie będę opiekować się waszymi dziećmi. Przepracowałam 35 lat swojego życia, urodziłam i wychowałam każde z was, dałam wam wykształcenie i nawet podarowałam każdemu po mieszkanie.

Możecie sobie pozwolić na godne wakacje każdego roku, a ja dopiero zaczynam cieszyć się pełnią życia. W końcu, kiedy się żeniliście i rodziłyście dzieci, nikt mnie nie pytał, czy chcę je wychowywać”.

Słysząc taką odmowę, dzieci obraziły się i odjechały, a Teresę Krystynę czekał Wiedeń i Paryż, o których marzyła od ponad 30 lat.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *