Przeżyłam ponad 10 lat sama. Ale nagle spotkałam mężczyznę moich marzeń, wszystko było idealne, dopóki nie wprowadził się do mnie. Zdałam sobie sprawę, co to znaczy być żoną, ale nie mam zamiaru gotować i sprzątać po pracy. Lepiej być samotną do końca życia niż tak żyć

Ostatnio postanowiłam, że już więcej nie wyjdę za mąż. Propozycji ręki i serca nie brakuje, ale moje serce nie jest zainteresowane.

W rodzinach moich przyjaciół przyjęło się, że żona pracuje cały dzień, a wieczorem musi jeszcze iść do sklepu po zakupy. Cały wieczór stoi przy kuchni i gotuje kolację dla całej rodziny. Rano budzi się świeża i piękna, jak nigdy wcześniej.

Nie potrafię żyć w takim tempie. Dla mnie to zbyt trudne. Generalnie wszystko robię bez pośpiechu, spokojnie, szybko się męcząc. Jeśli dołożę do tego pracę, rodzinę i obowiązki domowe, w ciągu tego samego dnia się załamię.

Spotykam się z mężczyzną. Jakiś porządny facet. Wozi na wakacje co roku, obdarowuje prezentami, kwiatami nie tylko od święta. Planuje wspólną przyszłość ze mną.

Każdy z nas ma swoje terytorium. Zazwyczaj kobiety chcą szybciej przeprowadzić się do mężczyzny, a ja wręcz przeciwnie, nie chcę tego robić. Jestem z nim wygodniejsza na swoim terytorium.

Tu mam swoją przestrzeń. Ponadto, własne mieszkanie zawsze dodaje pewności siebie.

Pewnego dnia facet spędził u mnie noc, a od tego czasu stopniowo przynosi swoje rzeczy. Powiedział, że nie może żyć bez mnie i chce mnie widzieć cały czas.

Żyłam sama ponad 10 lat, co jest dość długi czas. Przyzwyczaiłam się do swojego stylu życia i nie chcę w nim nic zmieniać. Ale te zmiany zaszły same. Facet zajął połowę mojej szafy. Nawet nie oddzieliłam mu półek, sam je sobie przydzielił. W łazience teraz kupa jego rzeczy.

Oba pracujemy. Ja zarządzam dużym działem, więc często wracam do domu o dziewiątej lub nawet dziesiątej wieczorem. Jeśli wcześniej przychodziłam i jadłam kolację z herbatą i kanapkami, teraz sprawy mają się inaczej. Muszę gotować pełną kolację po ciężkim dniu pracy.

Zaledwie przekroczyłam próg mieszkania, a mój facet zaczyna zalewać mnie pytaniami, co na kolację.

Staję przy kuchni ze wszystkich sił. W duszy oburzam się i w myślach przeklinam, ale gotuję jedzenie. Po kolacji trzeba jeszcze umyć naczynia. A już nie mam sił.

Facet nie zamyka ust przez cały wieczór, a ja chcę ciszy i chwilę spokoju. Jego głupie pytania mnie po prostu irytują. Na przykład, wreszcie zorientował się, dlaczego moja woda nie jest wystarczająco gorąca. Przepraszam, drogi, ale to mnie nie obchodzi. Ale muszę słuchać półgodzinnego monologu o problemach z wodą, kiedy chcę położyć się spać.

Wreszcie dotarłam do łóżka, ale mój facet nie śpi. Chodzi po mieszkaniu i rozmyśla o życiu. Muszę kłaść się spać późno, a wstawać wcześnie.

To bardzo szkodliwe i wpływa na moje zdrowie zewnętrzne. Na mojej twarzy pojawił się obrzęk, worki pod oczyma. Nawet na pracy zaczęli mi zadawać pytania “czy wszystko ze mną w porządku”. Bo wyglądam niezdrowo.

Jeśli ktoś zaczepi mnie z pytaniem o to, myślę, jak wyglądam w oczach innych.

Okazuje się, że pracuję w pracy i w domu nie mogę się zrelaksować. To niemoralny sposób życia.

Ale mój facet ma wszystko za darmo. Czuję się świetnie. Każdego ranka wstaje jak skowronek, kąpie się i idzie do pracy jako kawaler.

Wychodzi na to, że facet przeprowadził się do mnie, aby utrudnić mi życie? Ale na to się nie zgadzam. Nie mam już siły, mimo że tak żyję zaledwie tydzień.

Teraz pojawia się pytanie: “A co z życiem małżeńskim?” I ja tylko mdleję. W takim tempie życia nie dam rady. Nie mogę orać na pracy, sprzątać, prać, prasować i gotować jednocześnie.

Gdy żyłam sama, w mieszkaniu była idealna czystość, a jedzenie było tylko domowej roboty. Ale nie jestem pewna. Jedno to być samotną, a drugie ponosić odpowiedzialność za innych ludzi.

Chcę wrócić z pracy i nie słuchać różnych wymysłów, tylko odpocząć. Chcę cieszyć się ciszą i delektować się filiżanką herbaty. Może jestem zbyt przyzwyczajona? A może po prostu nie lubię tego faceta?

Koniec z męskim towarzystwem i wspólnym zamieszkaniem. Dziś powiem facetowi, żeby wrócił do swojego domu. Jeszcze za wcześnie na zamążpójście, a ja nie jestem do tego gotowa. Komunikacja na odległość jest jakoś lepsza.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *