Ojciec mojego męża zostawił mu mieszkanie, które teściowa wynajmowała przez wiele lat, a pieniądze z najmu zatrzymywała dla siebie. Po ślubie chcieliśmy przeprowadzić się do tego lokalu, ale teściowa nie chce nam go oddać

Mąż i ja pobraliśmy się zaraz po ukończeniu uniwersytetu. Zdecydowaliśmy się nie robić ślubu – z mojej strony została tylko daleka rodzina, z którą prawie nie utrzymuję kontaktu, z jego strony – mama, która nie ucieszyła się z wieści o ślubie, i ciotka.

Po ślubie pierwsze dwa miesiące mieszkaliśmy u teściowej. Mąż miał swoje własne mieszkanie po ojcu, ale przez pewien czas było wynajmowane. Na czas naszego ślubu tam jeszcze mieszkali ludzie, z którymi umowa wygasała dopiero po pół roku.

Teściowa przekonała nas, że będzie źle wyrzucać ich wcześniej, prosiła, abyśmy mieszkali z nią przez te kilka miesięcy, i zgodziliśmy się. Ale mieszkaliśmy z teściową tylko dwa miesiące, a potem mężowi zaproponowano dobrą pracę w innym mieście. Zdecydowaliśmy, że nie ma sensu trzymać się tutaj.

Na nowym miejscu znalazłam również pracę, mąż miał wszystko, co obiecano. Teściowa pozostała przy swoim – mieszkanie nadal było wynajmowane, ponieważ spędziliśmy w innym mieście aż pięć lat.

Ale gdy kończył się kontrakt męża, zaproponowano mu mniej korzystne warunki. Po raz kolejny zebraliśmy rzeczy, ale już po to, aby wrócić do domu.

Teściowa przywitała nas uśmiechem, który utrzymywał się na jej twarzy dokładnie do momentu, gdy dowiedziała się, że planujemy jednak zająć mieszkanie, które zgodnie z prawem należy do męża. Natychmiast zmieniła wyraz twarzy, gdy zrozumiała, że źródło dochodu wymyka się jej spod kontroli. Zacząła nas przekonywać, że mieszkanie jest stare, bez remontu, więc po co nam to.

– Powinniście pomyśleć o nowym mieszkaniu. Możecie wziąć kredyt hipoteczny, przecież jesteście jeszcze młodzi. Już raz z wami mieszkałam, świetnie się dogadaliśmy, wprowadźcie się do mnie, zbierajcie na pierwszy wkład.

Próbowaliśmy wytłumaczyć mamie męża, że przez ostatnie pięć lat z mężem już się trochę w życiu ustatkowaliśmy, wyrobiliśmy sobie swoje rodzinne nawyki, i mieszkanie z mamą pod jednym dachem nie jest wcale atrakcyjne. Nie dlatego, że jest jakaś zła, po prostu osobna rodzina powinna mieszkać osobno.

– A ja na co będę żyła, jeśli wejdziecie do mieszkania? Przecież nie będziecie mi płacić. – powiedziała teściowa.

Oczywiście nie będziemy, musimy zbierać na kredyt hipoteczny. Poza tym, z jakiej radości mamy jej coś płacić?

Rozumiem, gdy mąż studiował na uniwersytecie, musiał płacić za naukę, a wynajem mieszkania był dobrym wsparciem. Chociaż mąż też sam zarabiał. Ale przez kolejne pięć lat teściowa po prostu zabierała sobie pieniądze, i nikt jej nic nie mówił. Mimo że równie dobrze mogliśmy wynająć mieszkanie męża i oszczędzać na kredyt hipoteczny. Już mielibyśmy całkiem pokaźną sumę.

Ale teściowa nie zgadza się, twierdzi, że ją okradamy, pozbawiając dodatkowego dochodu.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *