Myślę, że każdego młodego rodzica choć raz spotkała taka niezręczna sytuacja

Nasze poranne rozpoczęło się nietypowo. Zaskakująco córka spała praktycznie do dziesiątej, co dla niej zupełnie nie było charakterystyczne. Po przebudzeniu od razu zażyczyła sobie owsianki. Jeszcze z jagodami. Dla Poli. Wyszła z łóżka i skierowała się w stronę krzesełka do karmienia.

Ale dobrze, że zdążyłem tylko postawić czajnik. Po pięciu minutach córka wyraziła nowe życzenia dotyczące jedzenia. Teraz chciała jajecznicy.

Uważam, że poranek to najtrudniejszy czas dnia. To niekończący się pośpiech z powodu dziecka: wypłucz nocnik, umyj, ubierz, nakarm. Następnie spróbuj przejść ten cały szlak samemu.

I trzeba to zrobić z jednym otwartym okiem. Drugiemu trzeba dać szansę się rozeznać. A tu słońce jeszcze podstępnie świeci w oczy. Pogoda tak jakby szeptała: czas na spacer.

Na dworze żona sprytnie odwróciła uwagę córki od huśtawki, i spokojnie udaliśmy się do celu. Przyjechaliśmy na spacer do parku. Tam już było pełno dzieci. Wszyscy pełni wigoru i radości. A rodzice jak jeden mąż przypominają zombie. Ledwo się poruszają i apatycznie powtarzają mantrę: tam nie idź, stąd nie wchodź.

Zaparkowaliśmy wózek, zanurzyliśmy się w piasek, pogrążając się w fascynujący proces przygotowywania babeczek. W pewnym momencie podchodzi mały bachor, może dwa lata, nie więcej, i nazywa mnie tatusiem.

Żona siedziała obok. W głowie od razu myśli: jak jej wytłumaczyć, że nie mam nic do czynienia z tym maluchem. Wszystko pomieszał. Wtedy jeszcze córka złapała mnie za nogę, demonstrować, że jest moją własnością i nie zamierza się z nikim nią dzielić.

Na szczęście matka chłopczyka szybko się pojawiła. Szybko mu wytłumaczyła, że nie w porządku jest nękac cudzych tatusiów. Resztę czasu spaceru spędziliśmy w towarzystwie nieoczekiwanych “krewnych”. Maluch przerzucił się z mnie na córkę, zmuszając do rywalizacji. Kolebrował ją na huśtawkach, karuzelach.

Żona z mamą chłopca śmiał się z boku. Żenich się znalazł, mówiąc. A ja aktywnie szukałem w internecie, gdzie można kupić strzelbę.

Rozstaliśmy się spokojnie, bez problemów. Mam nadzieję, że już go więcej nie spotkamy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *