Z mężem żyjemy razem od dłuższego czasu, ale nie mamy dzieci. Niedawno moja sąsiadka spotkała mnie i zaczęła opowiadać mi prawdę o moim Andrzejowi, której wcześniej nie znałam

Obecnie mam już 35 lat i od 8 lat żyję w związku partnerskim ze swoim mężem. Andrzej jest trzy lata starszy ode mnie. Wielu ludzi stale pyta mnie, dlaczego nie mamy ślubu, dlaczego nadal żyjemy bez ślubu i aktu małżeństwa. A ja, szczerze mówiąc, nawet nie wiem, co odpowiedzieć im.

Na początku oboje chcieliśmy zorganizować wesele, ale nie mieliśmy na to pieniędzy. Dlatego zaczęliśmy mieszkać razem, a ślub odłożyliśmy na później.

Później zrozumieliśmy, że ślub to zbędny wydatek, lepiej pojechać gdzieś na wakacje lub kupić coś potrzebnego do domu, bo nie można powiedzieć, że żyliśmy w dostatku.

A podpisanie aktu małżeństwa zawsze można zrobić, to nigdy nie jest za późno, a nie zmieni to zupełnie niczego.

Dla siebie zdecydowałam, że kiedy dowiem się, że spodziewamy się dziecka, wtedy się pobierzemy, aby wszyscy mieli jedno nazwisko, ale teraz to nie jest w ogóle ważne.

Ale niestety, zostanie matką zawsze mi się nie udawało.

Z 8 lat wspólnego życia, 5 lat biegałam po różnych placówkach, a nikt naprawdę niczego nie mógł powiedzieć, specjaliści najpierw próbowali pomóc, a potem po prostu wzruszali ramionami.

Nie chcę nawet mówić o tym, ile pieniędzy zostało wyrzucone na te wszystkie konsultacje, to dla mnie trudny temat.

Teraz mam psa i dbam o niego, więc trochę mi lepiej.

Andrzej, z tego powodu, specjalnie się nie martwił. Wspierał mnie we wszystkim i mówił, że skoro szczerze się kochamy, to będziemy mogli żyć szczęśliwie bez dzieci, mając siebie nawzajem. I nigdy nie zarzucił mi słowem.

Ale niedawno zrozumiałam, że mój mąż mnie zdradza, ma kogoś innego.

Chodzi o to, że prawie rok temu w naszym bloku zamieszkała młoda i bardzo urocza sąsiadka, ma pewnie 29 lat. Mieszka na piętrze niżej niż my.

Początkowo nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale inna znajoma, która też mieszka w naszej okolicy od wielu lat, opowiedziała mi, że już nie raz widziała, jak mój mąż wchodził do mieszkania tej młodej dziewczyny.

Zapytałam męża, ale powiedział, że ta prosiła go o coś do naprawienia w jej mieszkaniu.

Ja oczywiście nie uwierzyłam, ale po pewnym czasie osobiście przekonałam się, że mąż regularnie chodzi do tej młodej sąsiadki, zawsze znajduje jakieś usprawiedliwienie.

Nawet nie wiedziałam, co robić. Powiedzieć mu, żeby odszedł ode mnie, nie mogę, z kim wtedy zostanę?

Nie mam dzieci, więc zestarzeję się samotnie. A niedawno spotkałam tę młodą kobietę sama i zaczęła ze mną rozmowę sama, ku mojemu dużemu zdziwieniu.

Ta dziewczyna powiedziała, że ona i mój mąż są razem od ponad pół roku.

Twierdziła, że ​​nie puści go i mają poważny związek. Opowiadała dużo, a ja tylko słuchałam i milczałam, bo osobiście nie miałam nic do powiedzenia.

Sąsiadka powiedziała, że jestem już stara, i on na pewno zostanie z nią.

W przeciwieństwie do mnie, obiecała mu dziecko, o którym od dawna marzy.

I poprosiła, aby nie przeszkadzać im w ich szczęściu. W milczeniu wróciłam do domu, ledwo powstrzymując smutne myśli.

Tak mu wierzyłam, a tu taki smutek pozostał po wszystkim.

Ale dobrze przemyślałam w domu i zrozumiałam, że młoda sąsiadka ma rację we wszystkim. No, co mu mogę dać?

Dostał szansę na stworzenie dobrej rodziny, z dziećmi. Z mojej strony byłoby niesprawiedliwe zatrzymywać go przy sobie. Być może obok niej będzie szczęśliwy.

Minęło już kilka dni, a ja wciąż nie mogę zdecydować się porozmawiać ze swoim mężem. Czekam, aż Andrzej spakuje rzeczy i odejdzie, ale tego nie robi i nie wydaje się, że zamierza.

Nawet nie będę go błagać, bo już sobie obiecałam. Tylko przed sąsiadami będzie mi wstyd, oczywiście.

Rozumiem, że tego nie uniknę, ale w głębi duszy mam nadzieję na jakieś cud, chociaż wątpię, czy się ze mną wydarzy.

Nie wiem, co mam teraz zrobić, Andrzej nic nie mówi, a sama boję się zaczynać rozmowę na ten temat. Jak teraz postąpić?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *