Żona krzyczała na swojego męża, a on milcząco jadł zupę. Ale żona nagle zauważyła, jak jej mąż się zestarzał, zaczęła wspominać, jaki był w młodości, i zaczęła płakać z żalu

Mąż jadł zupę. Siedział przy stole w kuchni i siorbał zupę. Żona krzyczała. Nawet nie zauważała, że krzyczy, przeszła na krzyk i nie zauważyła. Krzyczała, że pożyczył pieniądze przyjacielowi, a ten nie oddaje.

– Chcesz być dla wszystkich miły! Ale pieniądze są potrzebne, kredyt trzeba spłacać. Trzeba płacić za uniwersytet, córka uczy się na płatnych zajęciach. Mama potrzebuje remontu w domu, kto jej pomoże?

Krzyczała, że mąż nie zabrał dywanu do pralni chemicznej. Że dawno trzeba było wymienić żyrandol, nowy w pudełku leży od tygodnia.

Długo wymieniać, co krzyczała żona. Nie złościła się, po prostu nerwowo, jak zawsze. A mąż jadł zupę. Przyzwyczaił się, że żona krzyczy. Krzyknie, przestanie.

Przyjechał na obiad. W domu taniej. A żołądek chory, domowe jedzenie lepsze. A żona wzięła wolne, leczyła zęby. I zdążyła ugotować zupę. Zwyczajne życie. Zwyczajne troski i rozmowy…

Żona nagle zauważyła, jak mąż zestarzał się. Łysina na całej głowie. Złote kędziory zniknęły… A pojawiły się zmarszczki. Nawet na szyi – widać, gdy nachylał się nad talerzem. I plecy garbione, jak u dziadka. Siedzi i je. Cierpliwie. Milczy.

To wszystko – ciężar trosk, ciężar i jarzmo życia. I samo życie, – odbiera tak szybko swoje piękne dary, młodość i świeżość, złote włosy, rumieniec, biało-zebowy uśmiech, błyszczące oczy… Siły i wesoły usposobienie.

To jej chłopak! Przynosił bzówki wiosną, grał na gitarze i śpiewał, podnosił ją na ręce i kręcił, śmiali się razem! Całował ją. I nazywał czułymi słowami. I śmiali się z komedii w kinie, spacerowali po parku, trzymając się za ręce. To jej chłopak.

A życie mija tak szybko. I radości prawie nie pozostało, – słodkie zjedzone. Trzeba dokończyć zupę…

Te myśli przemknęły tak szybko. I żona zapłakała z żalu i miłości. Podeszła od tyłu i objęła męża za ramiona.

A on odłożył łyżkę i wziął ją za ręce. I pocałował dłonie. I można żyć dalej.

Po tym zawsze można żyć dalej. Chłopiec i dziewczynka znów wezmą się za ręce i pójdą, wspierając się nawzajem, drogą życia. I miłość pójdzie z nimi.

Ona też była w kuchni, miłość. I w sercu. I nawet w leczniczej zupie. A gdy jest miłość, można żyć dalej. I wzajemnie się wspierać, żeby czas nie zabrał ukochanego wiatru, który wszystkich zabiera – wcześnie czy późno…

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *