Z moją córką mam wspaniałe relacje, ale to nie podoba się mojej mamie

Mam już 54 lata. Mieszkam z moją matką, która potrzebuje opieki. Mojej córce niedawno skończyło się 30 lat, dawno już wyjechała, mieszka w sąsiednim mieście. Zazwyczaj rzadko do nas przyjeżdża, dwie godziny podróży to nie czas, ale młodzież ma swoje zainteresowania.

Moja mama zawsze wyraża w związku z tym niezadowolenie. Czasami zdumiewam się, że przy takim wychowaniu, jakie dostałam, podchodzę do córki zupełnie inaczej. Oczywiście, moja mama żyła w czasach, gdy najważniejsze dla dziewczyny było szybkie wyjście za mąż i nie wychodzenie z kuchni. To wszystko powinno być osiągnięte. Ja nie spieszę córkę, niech sama decyduje, co jest dla niej najlepsze.

Kiedy rozmawiamy z Karoliną przez wideokonferencję, staram się pytać i słuchać, co osiągnęła w życiu, jak spędza czas poza pracą. Babcia z kolei interesuje się tylko jednym pytaniem, kiedy się wyda za mąż.

— Oj, wnuczko, czy zrezygnowałaś z tych nauk? Dlaczego cały czas o nich mówisz, a także o pracy? Znalazłaś chłopaka? Kiedy ślub?

— Mamo, zostaw Karolinę w spokoju. Czy nie widzisz, że młodzież teraz jest inna? Mają inne zainteresowania, pragnienia i dążenia. Niech sama zdecyduje, kiedy pojawi się narzeczony.

I zawsze tak było we wszystkim. O ile pamiętam, mama ciągle próbowała narzucić mi swoją opinię w wychowywaniu wnuczki. Przecież ona lepiej wie, jak żyć, i co mamy robić. Teraz, gdy Karolina pracuje, babci nie pasuje, że tak rzadko przyjeżdża do nas w odwiedziny. Jak tylko zbliżają się weekendy, przeprowadza mnie przesłuchanie.

— Co tam u wnuczki? Przyjedzie w ten weekend?

— Ona odpoczywa. Była trudna służbowa delegacja, więc, Karolina powiedziała, że będzie spać i pójdzie z przyjaciółkami do kina.

— Oczywiście! To ważniejsze niż my, jej rodzina, prawda?

— Masz do niej pretensje?

— Nie, ale czy nie może przyjechać do nas i po prostu przespać się tutaj? Jesteśmy przecież jej rodziną, a podróż do nas trwa zaledwie dwie godziny! Ona zupełnie się od nas odcięła, czy ci się nie wydaje?

— Uważam, że to nie jest oznaka troski, podróżować 100 km. Świetnie się widzimy przez wideo, rozmawiamy codziennie. Karolina interesuje się, jak się mamy. Co jeszcze trzeba? Ona jest młoda, niech żyje na własne utrzymanie.

— A ty nie byłaś taka! Przychodziłaś do nas z ojcem każdy weekend. Nic nie zastąpi domu rodzin-ego.

— Och, mamo, czasy się zmieniają! Dla młodych wszędzie jest otwarta droga, mają takie możliwości, których szkoda by nie było wykorzystać.

— Ach, telefon i kamera nigdy nie zastąpią rzeczywistego spotkania, jak ty tego nie rozumiesz! Nie szukaj wymówek. Po prostu przyznaj, że źle wychowałaś Karolinę, ona jest dla nas niewdzięczną egoistką. Myśli tylko o sobie!

Nie odpowiedziałam nic matce. W pewnym momencie pomyślałam, a może ma rację? Może źle zbudowałam relacje z córką, czy po prostu moja mama zazdrości, że nigdy nie mieliśmy takich ciepłych i zaufanych stosunków? Z Karoliną jesteśmy bliskie, możemy rozmawiać na każdy temat, a z własną mamą nie mogę sobie pozwolić na to w pełni ufać. Jak smutnie by to nie brzmiało, ale mamie nie mogę ufać w 100%.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *